poniedziałek, 27 sierpnia 2012

Ognista - Sophie Jordan 10/10

Tym razem zajmę się książką pod tytułem ,,Ognista". Jeżeli właśnie czytasz tę recenzję to znaczy, że odniosłam zwycięstwo, ponieważ mój komputer może się wyłączyć w każdej chwili :D Wracając do tematu... ,,Ognista" jest książką zdecydowanie wartą uwagi, ponieważ wyróżnia się spośród innych książek tego typu. Zacznijmy od głównej bohaterki.
Jacinda ma szesnaście lat i jest ognioziejką wśród ludu zwanego dragonami. Przetłumaczając na nasze: Jacinda to jedna z potomków smoków. Potrafi przybrać ludzką skórę, ale tak naprawdę jest czymś pomiędzy człowiekiem a smokiem. W swoim dragońskim ,,przebraniu" wydłużają jej się rysy, pokrywa się łuską i wyrastają jej skrzydła, jednak wciąż chodzi na dwóch nogach i nie staje się rozszalałą bestią. Do tego potrafi ziać ogniem, co jest bardzo rzadko spotykaną zaletą. Rzaden dragon nie miał tego daru od paru setek lat. Chociaż Jacinda kocha być dragonką to nienawidzi tego, że jest taka wyjątkowa. Przez to jest traktowana jako ,,klacz rozpłodowa", gdyż kiedy osiągnie odpowiedni wiek, stado pragnie swatać ją z Cassianem - dragonem onyksowym (w dragońskiej skórze jest czarnym kolosem), synem przywódcy stada. Pewnego dnia Jacinda i jej najlepsza przyjaciółka Azure (Az) postanawiają polatać po dziennym niebie, co jest surowo zakazane. Ignorując zasady, przymieniają się w dragonki. Az jest dragonką wodną, czego chyba nie muszę tłumaczyć, bo rozumie się samo przez się, że jest ona nienieska i kocha pływać. A więc, przyjaciółki wzbijają się w górę, jednak już po chwili namierzają je łowcy dragonów. Mile mnie zaskoczyła akcja już na pierwszych stronach książki. Dragonki uciekają, po pewnym czasie postanawiają się rozdzielić. Łowcy ścigają Jacindę. Zaganiają ją do podwodnej jaskini. Na zwiad do jaskini, wchodzi niejaki Will. Wpatruje się ona w Jacindę jak urzeczona, a ona nie pozostaje mu dłużna. Kiedy jeden z łowcó pyta się czy dragonka tam jest, Will odkrzykuje, że nie. Dziewczyna nie może wyjść z szoku, po tym jak przystojny nieznajomy ją ocalił. W końcu, po odejściu bandy łowców, Jacinda powoli wraca do rozwcieczonego stada. Grozi jej podcięcie skrzydeł, dlatego jej matka porywa ją i jej siostrę pod osłoną nocy. Wyjeżdżają do miejsca o bardzo suchym klimacie, gdyż matka chce zabić dragonkę w Jacindzie. Kiedy dziewczyna zaczyna uczęszczać do nowej szkoły nagle spotyka tam Willa. Jak rozwinie się ich uczucie?
,,Ognista" okazała się poprost magiczną książką która urzeka całą sobą. Bardzo przyjemnie mi się ją czytało, zwłaszcza, że Sophie Jordan jest już doświadczoną pisarką romansów, która wie jak poruszyć serce czytelnika. W książce podobało mi się... wszystko! Świat dragonów jest bardzo interesujący, chociażby ze względu na to ile jest ich rodzaji. Są gragony wodne, onyksowe, tzw. znikające, skowronkowe, kamuflonki... Ich świat jest bardzo rozbudowany i magiczny. W części drugiej możemy poznać go jeszcze lepiej... Bardzo mi się spodobała relacja Jacindy i Willa, ponieważ on zabija takich jak ona i ona dobrze o tym wie, a jadnek coś ją ciągnie do niego, ryzykuje co nie jest dla niej łatwe gdyż łowcy zabili jej ojca z którym była bardzo związana. Ich zakazana miłość jest bardzo ciekawa i miło się czyta o tym na początku zarodku uczucia, a potem szybkorosnącym pędzie itd... Spodobały mi się też opisy przemian Jacindy. Na początku były one dla niej jak oddech rzęskim powietrzem, ale im dłużej mieszkała w ciepłym klimacie, stawały się one bolesne. Sophie Jordan szczegółowo opisała każdą przekształcającą się kość.
Na koniec dodam, że każdy miłośnik paranormalnych romansów powinien sięgnąć po ten tytuł, gdyż przeniesie go on w tajemniczy świat dragonów, który porywa serce.

piątek, 24 sierpnia 2012

Drżenie - Maggie Stiefvater 8/10

Dzisiaj rano skończyłam czytać niezwykłą książkę jaką jest ,,Drżenie". Jest to romantyczna opowieść o dziewczynie i wilkołaku... Na pierwszy rzut oka, kolejna opowieść o wilkołakach. Ale wystarczy przeczytać pierwsze dwie strony, a wyrobione zdanie zmienia się o 180 stopni.
Więc tak, kiedy poznajemy Grace ma ona tylko jedenaście lat i wierzcie lub nie... jest właśnie pożerana przez wilki. Wtedy poraz pierwszy spotyka Sama - przyszłego samca alfa (samiec alfa to tzw. przywódca stada). Spojrzenia wilka i dziewczyny krzyżują się. Ona nie może wyjść z podziwu dla jego złotych oczu, jednak po chwili traci przytomność. Drugi rozdział rozpoczyna się z perspektywy Sama jako wilka. W tym samym momencie. Jesteśmy świadkami bitwy jaka toczy się w Samie. Z jednej strony określa Grace jako małego anioła, a z drugiej strony ma ochotę przyłączyć się do swojej sfory gdyż od bardzo długiego czasu nic nie jadł. Jednak przełamuje swoją wilczą naturę i powstrzymuje głodnych pobratymców. Koniec rozdziału drugiego. Przez następne sześć lat obserwuje on Grace z lasu, a ona o tym doskonale wie. Powstaje między nimi nierozerwalna więź. Grace która no cóż, jest zdana a siebie gdyż jej rodzice maja ją w nosie, wręcz wyczekuje, aż przed domem pojawi się jej wilk. Kiedy miejscowy chłopak zostaje, a oskarżone zostają wilki rozpętuje się piekło. Rozpoczęto sezon polowań. Sam zostaje postrzelony. Ranny, biegnie nie gdzie indziej, a do Grace i przeminia się w człowieka. Grace widziała wszystko dokładnie i pomaga Samowi. Tak zaczyna się ich relacja nie tylko w wilczej postaci Sama.
Uff... udało  mi się napisać jakie takie streszczenie...  Mnie osobiście ksiązka oczarowała. Gdybym mogła, nie odrywałabym się od niej ani na sekundę, ale cóż... Miłość Grace i Sama jest wyjątkowa bo jednocześnie znają się od tylu lat, ale dopiero teraz mogą się poznać jako ludzie. Porozmawiać. Maggie Stiefvater uraczyła nas opisem miłości tak cudownej, że aż łezka się kręci w oku. Moim zdaniem bije Zmierzch na głowę, ponieważ związek Sama i Grace jest dużo trudniejszy, a jednocześnie bardziej nierozerwalny. Muszą walczyć o kązdy dzień razem, gdyż w Drżeniu wilkołaki zmieniają postać po wpływem temperatury. Dlatego zmieniają się w wilki na całą zimię, a na wiosnę odzyskują ludzką postać. Jednak z upływem lat coraz trudniej im wracać do swojego ludzkiego ciała. Po pwenym czasie, przestają się zmieniać i na zawsze zostają wilkami. A niestety Sam miał już swój ostatni rok, więc para musi nieustannie walczyć o to by pozostać razem. Nasuwa się pytanie: czemu Grace nie zostanie wilkiem? Niestety, Grace została już ugryziona, a z niewyjaśnionych przyczyn się nie zmieniła, chociaż bardzo tego chciała. ,,Drżenie" mnie porwało na pełną skalę. Styl pisania Maggie Stiefvater jest cudowny, taki delikatny i poetycki. Bardzo mi odpowiada, uwiódł moją duszę. Bardzo żałuję, że tak cudowne powieści zdarzają się tak rzadko. Właściwie powinnam postwaić ocenę 1000/10.
Podsumowując, ,,Drżenie" ma w sobię iskierkę magi która rośnie z każdą przeczytaną stroną. Moje serce już należy do tej książki do tego stopnia, że przeciągałam zakończenie czytania. Nie chciałam rozstać sie z tą czarującą powieścią. Na moje szczęście ,,Drżenie" jest dopiero pierwszą częścią trylogii o miłości Grace i Sama. Już dzisiaj jadę po ,,Niepokój" :)

środa, 22 sierpnia 2012

Najstarszy - Christopher Paolini 10/10

Dzisiaj, wciąż w świecie fantasy, czas ocenić drugą część Eragona, a mianowice powieść ,,Najstarszy". A więć bez dłuższych wstępów, wkleję ze strony empiku opis fabuły.

Zaledwie kilka dni temu Eragon i jego smoczyca Saphira ocalili kryjówkę buntowników przed atakiem wojsk króla Galbatorixa, okrutnego władcy imperium. Teraz muszą udać się do Ellesméry, krainy elfów, gdzie Eragona czeka dalsze szkolenie. Musi nauczyć się jeszcze lepiej władać bronią Smoczych Jeźdźców: mieczem i magią. Wyrusza zatem w najważniejszą podróż swego życia, poznaje nowe cudowne miejsca i nowych kompanów, przeżywa nowe przygody. Lecz cały czas towarzyszy mu chaos i zdrada, i nicnie jest takie, jakim się wydaje. Wkrótce Eragon nie wie już, komu może zaufać. Tymczasem jego kuzyn Roran musi stoczyć własną bitwę - bitwę, która być może narazi Eragona na jeszcze większe niebezpieczeństwo. Czy mroczna ręka króla zdławi wszelki opór? Z tego starcia Eragon może nie ujść z życiem...

Talent Paoliniego dosłownie rozkwita w Najstarszym. O ile Eragon skradł mi serce, to Najstarszy zamknął je w szktułce i nie chce wypuścić. Cudownie było się zagłębiać w ten skomplikowany, magiczny świat poraz drugi. Teraz ostrzegam bo niestety muszę dodać parę ,,spoilerów' choć zwykle staram się tego unikać. W tej części, kiedy Eragon i Saphira docierają do upragnionej Ellesmery - stolicy elfów, odnajdują nowych nauczycieli. Są to elf Oromis oraz smok Glaedr. Oboje przeżywją nie lada szok, ponieważ byli przekonani, że oprócz Shruikana - zniewolonego smoka złego króla Galbatorixa, Saphira jest ostatnią przedstawicielką swego gatunku. Jak się okazuje, jest ostatnią smoczycą, ale już nie smokiem. Lekcje Eragona z Oromisem to jak dla mnie najmilsze chwile w książce. Wyjątkowo zabawna okazła się relacja Saphiry ze złotym smokiem Glaedrem. Saphira, choć jeszcze młoda postrzega go jako kandydata na przyszłego smoczego partnera. Dlatego, też smoczyca próbuje nieporadnie ,,poderwać" starszego smoka. Jednak, jak to określił Eragon: przypominała kociaka próbującego sprowokować do zabawy starego kocura. Sama Ellesmera zasługuje na sporo uwagi gdyż jej opisy są przecudowne. W tej części dowiemy się więcej o starych postaciach, a oprócz tego poznamy nowe. Jak dla mnie jedynym minusem Najstarszego jest to iż, Paolini dodał do książki rozdziały widziane z punktu widzenia Rorana. Jego postać naprawdę mnie wnerwia, gdyż odbieram go jako głupkowatego małpoluda wszędzie biegającego z wielkim młotem. To tylko moje zdanie, nie wiem dlaczego zapałałam do niego taką antypatią, poprostu jakoś... rozdziały z udziałem Rorana wydają mi się mdłe w porównaniu z tymi z punktu widzenia Eragona. No bo Eragon reprezentuje - magię, smoki i nie małe zdolności bitewne, zaś Roran... szkoda słów...
No, ale jednak jest tych rozdziałów na tyle mało, że jakoś da się przeżyć naszego pana młotorękiego, a książka jest jak dla mnie jest i tak świetna więc dostaje 10/10. Choćbym nawet chciała, sentymnetu do tej książki nie przeskoczę. Podsumowując: Najstarszy to godny następca Eragona.

niedziela, 19 sierpnia 2012

Eragon - Christopher Paolini 10/10

Tym razem obiektem recenzji będzie Eragon, książka która jednocześnie należy do klimatu paranormalnego, ale która jest zdecydowanie odrębna od wcześniej recenzowanych przeze mnie pozycji literackich. Dlaczego? Nasuwa się jedno, proste, krótkie słowo: smoki. Dzięki nim jest to książka typowo fantasy (oczywiście nie tylko nimi), która uwodzi serce czytelnika za pomocą opisów wielu walk na miecze, skomplikowanych zaklęć ze starożytnych ksiąg oraz średniowiecznego klimatu.
Więc, tak, jak już chyba weszło mi w krew, dokleję opis fabuły ze strony empiku.

Książka opiera się na znanym starszej generacji czytelników archetypie dorastania młodzieńca, jego dojrzewania , poszukiwania nauczyciela i spełnieniu wyznaczonej przez los, czasem fatum, misji. Eragon - bohater Paoliniego , młody wiejski chłopak znajduje niebieski kamień i przynosi go do domu. Ale zanim udaje mu się sprzedać go handlarzowi, z "kamienia" wykluwa się szafirowy smok, Saphira. Smoka próbuje ukraść zły Urgals, który brutalnie morduje wuja Eragona. Chłopcu i smoczycy w ostatniej chwili udaje się uciec. Od tej chwili Eragon poprzysięga zemstę mordercy wuja i wyrusza na wyprawę by uratować świat i stać się ostatnim legendarnym Jeźdźcem Smoków.
Eragon jest związany z Saphirą magiczną mocą, psychiczną więzią , która wzmacnia ich wzajemną siłę lecz jest trochę...nieprzewidywalna. Król krainy, w której rozgrywa się akcja - Alagaesii - jest także Jeźdźcem, zaprzedał się jednak ciemnej mocy...W książce znajdujemy wszystko co niezbędne dla nowej generacji fantasy; wspaniałe walki , historyczne bronie, tajemniczy spisek i ... kobieta elf, która pojawia się w snach Eragona.


Mnie osobiście książka bardzo się spodobała, świat w który zabiera nas powieść oczarował mnie swoim magicznym klimatem. Niesamowite jest, że tę obszerną książkę napisał piętnastoletni chłopaka. Zwłaszcza do gustu przypadł mi pomysł połączonych myśli Eragona i Saphiry, świetnie wypadają ich rozmowy, słyszalne tylko dla nich. Mam także trzy ulubione postaci, oprócz Ergaona i Saphiry: Arya - elfska księzniczka do której Ergaon zapałał chłopięcym uczuciem; Broom - czarodziej który jest także kimś więcej...; oraz mój ulubiony... Orik - krasnolud o walecznym sercu i naprawdę miłej, ciepłej osobowości. Każda z tych postaci na swój sposób jest wyjątkowa, a im dalej w głąb ksiązki, tym lepiej poznajemy każdą z nich. W książce ma miejsce także świetna gratka którą zaserwował nam Paolini. A mianowicie: słowniczek! Tak, Paolini tak jak niegdyś J.R.R. Tolkien zaserwował nam parę odrębnych języków w książce. Język Urgali (łaaał, jestem w szoku, że tyle zapamiętałam dziwnych nazw z tej ksiązki), język krasnoludów oraz pradwana mowa. Np. argetlam, bjartskular - prawdawna mowa: argetlam - srębna ręka, bjartskular - jasnołuska. Barzul knurlar - Niech będą przeklęci! - język krasnoludów. Ahgart ukmar - stało się - język urgali. To tyle o językach, które są naprawdę ciekawe i które zmuszają nas do częstego wracania na koniec ksiżżki i sprawdzania co znaczą, choć w moim przypadku po przeczytaniu prawie wszystkich części Ergaona, nie muszę już tego robić tak często jak na początku.
Podsumowując: Eragon to niezwykła opowieść która zabiera nas w niezykłą podróż po Alagaesii, w którą zdecydowanie warto odbyć.

piątek, 17 sierpnia 2012

Igrzyska Śmierci - Suzanne Collins 10/10

Tym razem postanowiłam się wziąć za recenzję Igrzysk Śmierci, i to z dużym entuzjazmem, ponieważ od powrotu z wakacji marzy mi się napisanie o tej ksiażce, więc  wreszcie znalazłam w sobie trochę weny i chęci do jej napisania.
Zacznę od fabuły. Właściwie pozwolę sobie skopiować opis ksiązki ze strony empiku, gdyż nie mam jeszcze do końca wprawy w recenzjach, a fabuła tej książki jest naprawdę zawiła.

Na ruinach dawnej Ameryki Północnej rozciąga się państwo Panem, z imponującym Kapitolem otoczonym przez dwanaście dystryktów. Okrutne władze stolicy zmuszają podległe sobie rejony do składania upiornej daniny. Raz w roku każdy dystrykt musi dostarczyć chłopca i dziewczynę między dwunastym a osiemnastym rokiem życia, by wzięli udział w Głodowych Igrzyskach, turnieju na śmierć i życie, transmitowanym na żywo przez telewizję. Bohaterką, a jednocześnie narratorką książki jest szesnastoletnia Katniss Everdeen, która mieszka z matką i młodszą siostrą w jednym z najbiedniejszych dystryktów nowego państwa. Katniss po śmierci ojca jest głową rodziny - musi troszczyć się o młodszą siostrę i chorą matkę, a jest to prawdziwa walka o przetrwanie...

Mnie osobiście książka pochłoneła na pełną skalę. Historia jest wyjątkowo wciągająca i wzruszająca, podczas niektórych momentów uleciało mi kilka łez co w moim przypadku jest niemalże dziwne, bo rzadko książka aż tak wwierci mi się do serca (na końcu trzeciej części płakałam jak bóbr). Suzanne Collins należą się brawa za napisanie tak wspaniałej powieści. Świat który autorka nam prezentuje jest wyjątkowo brutalny i zaskakująco oryginalny.
Sama postać Katniss Everdeen zasługuje na dużo uwagi. Ma ona w sobie to coś. Jest piekielnie inteligentna, zdolna, wytrwała. Do tego jest świetną łuczniczką. Katniss nie należy do osób szczególnie miłych, co wcale nie sprawia, że czytelnik źle ją postrzega. Jest zdeterminowana by chronić swoją rrodzinę, co udowadnia nie raz w czasie całej trylogii, między innymi w recenzowanej obecnie części (uwaga spoiler) zgłasza się na trybuta w zamian za swoją dwunastoletnią siostrę Prim. Jest więc opiekuńcza. A także szlachetna. Mogłabym tak wymieniać i wymieniać. Jak dla mnie, Katniss jest naprawdę wyjątkową postacią którą jak najbardziej warto zapamiętać.
Co do samych igrzysk... Autorka wykazała się nie lada pomysłem, gdyż napewno nie tak łatwo wpaść na pomysł turnieju w którym dwudziestu czterech trybutów ma się nawzajem pozabijać, a ten który ostatni utrzyma się na nogach, wygrywa. Pomysł niebanalny i do tego niesamowicie interesujący.
Opisy w książce są bardzo ciekawe, a styl pisania Suzanne Collins jest przepiękny. Do tego autorka w swojej trylogii umieściła teksty piosenek śpiewane przez Katniss, które są naprawde piękne i głęboki zwłaszcza Drzewo Wisielców z częśći trzeciej.
Wspomnę, że w tym roku pojawiła się filmowa ekranizacja tej ksiązki, która okazała się naprawdę świetna.
Dlatego u mnie książka dostaje zasłużenie 10/10. Polecam ją każdemu kto szuka niebanalnej, oryginalnej i poprostu cudownej ksiązki.




Klan Wilczycy - Maite Carranza 7,5/10

Tym razem pójdziemy w nieco innym kierunku wraz z książką pod tytułem: Klan Czarownic. Opiszę książkę rozpoczynającą trylogię która nie jest o bardziej stonowanych aniołach i wampirach, lecz o czarownicach. Książka ta budzi we mnie lekko mieszane uczucia, ponieważ książka choć całkiem ciekawa to mamy w niej straszny natłok postaci, co mi osobiście tak bardzo nie przeszkadzało w pierwszej części trylogi, za to dało mi się nieźle we znaki w części drugiej i trzeciej. Obecnie, gdy jestem blisko koło roku po przeczytaniu tej seri nie pamiętam imion conajmiej połowy postaci (niektórych dosyć ważnych) co wcześniej mi się nie zdarzało. Pozatym wydaję mi się, że postać jest wyidealizowana. Porównam ją choćby do Belli ze Zmierzchu: Bella była łamagą, właściwie oprócz blokady umysłu i dowcipu, nie była nikim szczególnym zanim nie stała się wampirem. Oczywiście to jej bardzo sproszczony opis, ponieważ im dalej zagłębiamy się w lekturę okazuję się, że Bella ma bardzo bogatę i jak to ujęła jej matka: ,,może kiedyś spotka duszę równie starą jak jej". Pozatym Bella czyta takie niesamowite i głębokie książki jak Wichrowe Wzgorza i Romea i Julię. Chodzi mi oto, że Bella mimo wszystko nie była idealna. Zato Anaid, bo tak ma na imię bohaterka trylogii, jest we wszystkim najlepsza. Czego się nie dotknie okazuję się niesmowitym cudotwórcą, niesamowicie zdolnym dzieckiem. Czego się nie podejmie, jest w tym najlepsza co mnie osobiście dosyć denerwowało.
No, ale dosyć o wadach. Teraz o plusach tej książki. Naprzykład to: ciekawostką jest, że autorka książki sporo podróżowała, przez co książka ma bogate opisy egzotycznych miejsc np. Sycylii. Pozatym książka, wierzcie lub nie... Ma ilustracje! Obecnie, w książkach dla młodzieży jest to sporą rzadkością. POzatym książka ma naprawdę miły nastrój, taki... przyjazny. Szczerze mówiąc nie chce mi się już pisać o fabule więc pozwolę zamieścić jej opis z innej stronki.
Opis ten pochodzi z strony empiku.
Anaíd ma czternaście lat i pozornie nie wyróżnia się niczym szczególnym. Mieszka w pirenejskim miasteczku Urt. Nad wiek dojrzała i inteligentna, nie wzbudza jednak sympatii rówieśników. Któż chciałby pokazywać się w towarzystwie dziewczyny, która nie ma bladego pojęcia o tym, co jest naprawdę ważne? Nikt. Samotne życie Anaíd toczy się spokojnie aż do dnia, w którym znika jej matka - rudowłosa Selene. Nieoczekiwanie dziewczyna zostaje dopuszczona do wielkiej tajemnicy skrywanej przez rodzinę. Prawda na zawsze zmieni jej życie.
A więc to już koniec tej recenzji, na zakończenie wspomnę jeszcze, że uznałam iż ta książka jest skierowana do młodszych osób i myślę, że ta dlatego ta książka nie przypadła mi zbytnio do gustu. Ale mimo wszystko myślę, że w rękach mniej wymagającego i młodszego czytelnika ta książka może się okazać naprawdę świetna, stąd ocen 7,5/10.

Naznaczona - P.C. Cast + Kristin Cast 8/10

Ach... Naznaczona... Pierwsza część jednego z moich ulubionych cykli, jeśli nie ulubionego. Naznaczona rozpoczyna serię: Dom Nocy. Zdecydowanie mam dużą słabość do serii tych książek więc postanowiłam, że opiszę każdą z części, lecz ponieważ nie potrafię opisać tych książek obiektywnie, gdyż jestem wielką fanką serii, u mnie każda część otrzyma dziesiątkę.
A więc o fabule... Zoey to zwykła nastolatka... Do czasu gdy Tricker ją naznaczył. Zoey musi się udać do domu nocy, aby ukończyć swoją przemianę w wampira w innym wypadku umrze. Szybko odkrywa, że jest wyjątkowa. Pozatym Zoey poznaje wiele ciekawych osób. Między innymi: najwyższą kapłankę Neferet, wredną francę i zarazem wieszczkę Afrodytę, uroczą, wiejską dziewczyne Stevie Rae, Erika Nighta - najprzystojniejszego faceta w szkole...I wieeleee innych.
To teraz bardziej ode mnie... Muszę przyznać, że autorski duet jaki tworzą P.C. Cast + Kristin Cast - matka i córka, świetnie się sprawuje. Opisy są przewspaniałe, bardzo oryginalne postacie i świetne poczucie humoru. Z postaci drugoplanowych najbardziej przypadły mi do gustu Afrodyta LaFonte i Stevie Rae Johnson. Afrodyta - uwielbiam ją za jej zadziorny charakter i zgryźliwy dowcip który niestety poznajemy dopiero w dalszych częścia gdy (uwaga SPOILER!) Afrodyta zaczyna się przyjaźnić z Zoey. Stevie Rae - za to, że jest taka ciepła i miła. Urzeka swoją wesołkowatością i oklahomskim akcentem. Jest prawdziwą dziewczyną ze wsi, czy też kowbojką.
Dobra, jedziemy dalej... Chciałam dodać jeszcze jedną ciekawostkę... A kmianowicie: polskie wydawnictwo się szarpnęło i zrobiło własną wersję okładki książki, dlatego też postanowiłam, że wstawię i polską okładkę jak i też zagraniczną.
No to chyba, już koniec tej recenzji, a książke serdecznie polecam gdyż naprawdę warto ją przeczytać.


Pokuta - Anne Rice 8/10

Pokuta to hipnotyzująca powieść o aniele i płatnym mordercy. Metafizyczny thriller, który przeniesie Cię do trzynastowiecznej Anglii. Fascynująca i prowokująca książka o winie i przebaczeniu, miłości i nienawiści, samotności i pięknie.

Oto pierwsza recenzja (obecnie trochę przeze mnie podrasowana, bo nie mogłam patrzeć jak żałośnie wygląda, jednak wciąż jest w niej sporo do poprawki, kiedyś zapewne ją jeszcze przerobię). Dzisiaj skończyłam czytać świetną książkę którą jest ,,Pokuta" autorstwa Anne Rice. Pisarka słynie między innymi z bestsellera ,,Wywiad z Wampirem" Anne Rice napisała tą książkę po przejściu na chrześcijanizm. Owa książka jest owocem tej duchowej przemiany. Kobieta wymieniła także przestarzałe wampiry na anioły które są obecnie bardzo ,,trendy".
W książce poznajemy Toby'ego O'Dare czy też Lucky'ego szczwanego lisa, który jest płatnym mordercą. Następnie na scenę wkracza Malachiasz - anioł czy też serafim - jak woli nazywać go autorka. Podsumowując: Książka ma w sobie to coś. Piękne opisy, bogatą i złożoną fabułę, dokładne opisy historii postaci tłumaczące dlaczego jest taka, a nie inna, dlaczego dokonała danych wyborów. Średniowieczny klimat urzeka... Znajdziemy w niej sporo pewnej szczególnej analizy. Pani Rice delikatnie nas przez wszystko przeprowadza, wysyła nam mnóstwo sygnałów, podaje nam wszystko perfekcyjnie opisane i stonowane. Nic tylko biec do księgarni, bo nie wiele jest książek o tak innym i oryginalnym pomyśle, naprawdę szczególnym, niesamowitym klimacie. Mam nadzieję, że ta recenzja zachęca do przeczytania tej książki. A w związku z tym, że to moja pierwsza recenzja i jest dość krótka, proszę o wyrozumiałość.