czwartek, 27 czerwca 2013

Nie mów nikomu - Harlan Coben

Ogólne Informacje:


Tytuł: ,,Nie mów nikomu"
Autor: Harlan Coben
Wydawca: Albatros Wydawnictwo
Ilość stron: 351
Data premiery: 2002-01-01
Cena: 31,99 zł










Recenzja:


Tym razem coś innego. Thiller! Jak napisane na okładce: wręcz najgorętszy thriller. Wybuchowa mieszanka kryminalno-thillerowa autorstwa Harlana Cobena o intrygującej okładce –  skazana na sukces?

Najpierw o fabule. Doktor David Beck miał żonę Elizabeth. Znali się od zawsze. Już od dzieciństwa byli sobie bardzo bliscy – to musiało być coś więcej. Mówią, że taka miłość nie istnieje. Oni ją mieli. Kiedy byli już dorośli, jako małżeństwo, pojechali nad jezioro. Niestety sielanka skończyła się zanim jeszcze się zaczęła. David został poważnie pobity i wrzucony do jeziora, jego żona – porwana. Niedługo później znaleziono jej zmasakrowane ciało. Jest osiem lat później. Dr. Beck wciąż nie może się pogodzić ze swoją stratą. Wciąż, gdzieś w głębi duszy czuje, że Elizabeth wcale nie zginęła tej tragicznej nocy. Kiedy dostaje ponurą wiadomość z niezbitymi dowodami, że Elizabeth wciąż żyje, ignoruje ostrzeżenie ,,Nie mów nikomu” i próbuje rozwikłać zagadkę sprzed lat. Ofiara za ofiarą, tajemnica za tajemnicą… Jak daleko to zajdzie?
Dla mnie, to była moja pierwsza książka dla dorosłych. Nie miałam pojęcia czego się spodziewać. Kryminały i thrillery były mi obce. Jednak skusiłam się. Raczej spodziewałam się czegoś… szczerze mówiąc nudnawego stylu pisania który mi nie przypadnie do gustu. Jak bardzo się myliłam! Jednak pan Harlan Coben nie bez powodu jest uważany za jednego z najlepszych pisarzy kryminałów. Nie mów nikomu – zdecydowanie zasłużyło na tytuł najgorętszego thrillera roku. Styl pisania autora jest bardzo dynamiczny, dokładny, ale nawet w najmniejszym stopniu nie jest nudny… Była ta iskra, to coś co wbijało czytelnika w fotel i kazało mu czytać dalej, swego rodzaju magnes. Sama byłam sobą zaskoczona jak bardzo uległam tej historii. Do tej pory, chyba już dobry rok po jej przeczytaniu, dziwię się sobie, że tak do mnie przemówiła książka pana Cobena.  W tamtych czasach ściśle trzymałam się paranormal romance i fantasy, był to dla mnie strzał w dziesiątkę w styczności z nowym gatunkiem. Co do postaci… Sam doktor Beck, nazywany w książce przez autora i inne postaci po prostu Beck’iem bardzo przypadł mi do gustu. Był lekarzem z powołania. Mógł leczyć w drogiej dzielnicy – tam gdzie mieszkał, on zaś wybrał biedotę i slumsy. Już za to bardzo go polubiłam. A za jego przeuroczą, wręcz nierealną miłość do Elizabeth – jeszcze bardziej. Co do reszty bohaterów… Wszystkie postacie były bardzo dobrze nakreślone, miały wiele cech charakterystycznych, dzięki temu nawet po takim odstępie czasu dość dobrze pamiętam ich charakter i usposobienie. Jeżeli chodzi o samo ,,bycie thrillerem” to tu także pan Coben spisał się znakomicie. Jest mrok, akcja, tajemnica, dreszczyk na plecach… Wszystko jest bardzo nastrojowe, jednak książkę można czytać po zmroku, nie ma tam żadnych scen typu obdzieranie ze skóry, za co jestem panu Cobenowi bardzo wdzięczna, zdecydowanie bardziej chodzi tutaj o rozwikłanie tajemniczej zagadki, uczucie, że ktoś Cię obserwuje, a nie o jakiś wielki rozlew krwi. W końcu to właśnie powinno cechować thriller ,,z krwi i kości”, prawda? Jednym słowem: pan Coben wykreował coś naprawdę niesamowitego. Komu polecę i czy polecę? Zdecydowanie jestem na tak, polecę każdemu, nawet kompletnym nowicjuszom w dziedzinie thrillerów i kryminałów, może tak jak mnie wciągnie ona was w ten niesamowity świat. Dla mnie jedno jest pewne: na pewno jeszcze nie skończyłam z czytaniem dzieł Harlana Cobena.


Moja ocena: 10/10

wtorek, 25 czerwca 2013

Nieposkromiona - P.C. Cast + Kristin Cast

Życie robi się nieznośne, gdy przyjaciele są na ciebie wściekli. W ciągu tygodnia Zoey traci wszystkich trzech chłopaków i staje się wyrzutkiem, choć jeszcze niedawno otaczał ją krąg znajomych. Teraz liczba przyjaciół zmalała do dwóch osób, z których jedna jest Nieumarłą, a druga Nieznaczoną . Tymczasem Neferet wypowiada wojnę wypowiada wojnę ludziom. Zoey jest temu przeciwna, ale czy ktokolwiek jej wysłucha? Wydarzenia w szkole dla dorastających wampirów przybierają niebezpieczny obrót. Zostają ujawnione szokujące fakty, budzi się pradawne zło.

Dedykacja należy się Lisiakowi, ze względu na to, że wiem iż jest to jej ulubiona część serii. Całusy! <3



Sezon ,,niereceznji" uważam oficjalnie za zamknięty, więc zaczynajmy. Ta część Domu Nocy rozpoczyna ciąg moich trzech ulubionych książek z tej serii, a mianowicie: Nieposkromiona, Osaczona i Kuszona. W tej części czeka nas sporo zmian. Zoey traci wszystkich trzech adoratorów - Loren okazał się zdrajcą, a potem został skryto zamordowany, Eric jest głęboko zraniony przez zdradę Zoey, do tego stopnia, że patrzeć na nią nie może. Heath zaś odpadł w przedbiegach. ,,Baranie stadko" - jak przyjaciół głównej bohaterki nazywa Afrodyta, już nawet się do niej nie odzywa za to, że nie wyznała im prawdy, między innymi o Neferet. Jej jedynymi przyjaciółkami zostają Stevie Rae - wciąż żywa i która odzyskała swoje człowieczeństwo , oraz Afrodyta. Owszem Afrodyta. Kto by się tego spodziewał? W 1 i 2 części na pewno nie ja. Jednak w trzeciej części zdecydowanie już się na to zanosiło ;-) Bardzo mnie to cieszy, gdyż Afrodyta jest moją ulubioną postacią drugoplanową. Jej cięty język bardzo mi przypadł do gustu ^^ Zdarzyła się jeszcze bardzo ważna rzecz. Afrodyta stała się człowiekiem, bodajże w poprzedniczce tej części. Ciężko jej to znieść, ale swój dar jasnowidzenia zachowała. Wychodzi na to, że naszej Zo, kiepsko się w życiu wiodło w owych czasach. Przyjaciele ją porzucili, a wredna Neferet szykuje rewolucję. Owszem. Już w trzeciej części wam o tym wspominałam, ale teraz muszę to już rozwinąć. Neferet z czarującej kapłanki przemieniła się w żądną krwi, nienawidzącą Zoey złą babę. Stałą się główną antgonistką serii, ty tle ile musicie wiedzieć, reszty dowiecie się sami, jeśli przeczytacie książkę. Do tego za rogiem czai się pradawne zło, które tylko czyha aby wyjść z ukrycia i siać zniszczenie. Zoey czuje, że ktoś ją obserwuje. Rosnące w siłę złe moce stają się coraz bardziej namacalne. Jakie to zło? Odkryjcie to sami za pośrednictwem książki, albo idźcie drogą na skróty i czekajcie na następną recenzję ^^ Jak zawsze w tej serii, nie zabraknie nam dobrego humoru postaci, czyta się lekko i przyjemnie. Dla mnie, ta część jest w pewnym sensie przełomowa. Tutaj wyznacza się kurs głównych bohaterów w którego kierunku będą dążyć, zyskują swój cel, wszystko zaczyna się układać w logiczną (na tyle jak logiczne może być paranormal romance) całość. Przyznam, że tak wielotomowa seria jest trochę trudna do prowadzenia, gdyż staram się nie powtarzać tylko zwracać uwagę zawsze na coś nowego, ale jednak jakieś podobieństwo zawsze jest między tomami. Co mogę wam obiecać, to dosyć lekką lekturę, która jest dobrze napisana piórem zaawansowanej autorki i jej córki, która zadbała o powiew świeżości i młodzieńczości. Ja zakochałam się w tej serii cztery lata temu i mój sentyment do niej coraz bardziej wzrasta, dlatego jak najbardziej ją polecam odbyć wam z nią podróż. Serdecznie pozdrawiam!


Moja ocena: 8/10 

niedziela, 9 czerwca 2013

Garść Informacji

Cześć, hej, hejo! :-D Czas na małą notkę informacyjną. Przepraszam za brak nowych recenzji (znowu). Niestety szkoła mnie pochłonęła bez pamięci. Całe szczęście, pod koniec tygodnia jest już wystawianie ocen więc powinno już powoli wszystko wracać do cotygodniowej normy. Oprócz tego, jak za pewne zauważyliście zawitało tu nowe tło - prosto z zaczarowanych szablonów od Rownidale - dziękuję! Nie było robione na zamówienie, ale jak dla mnie jest prześliczne. Oraz czas na ostatnią i najważniejszą informację - założyłam nowego bloga - o Arii. Kim jest Aria? Powiedzmy, że jest małą, białą kuleczką, z niebieskimi oczami, puszystym ogonkiem i pazurkami. Koteczka podbiła moje serce, dlatego też postanowiłam podzielić się swoją nową ,,pasją" jeśli mogę to tak nazwać. Notki będą się pojawiały sporadycznie, od czasu do czasu. My Booklist wciąż jest moim głównym blogiem - My World i My Little Charming Aria są bardziej poboczne, takie bardziej zależne od mojego widzi mi się ^^ Także łapcie linka, macie go także, po lewej, w stronach: http://my-charming-little-aria.blogspot.com/  Serdecznie pozdrawiam!

poniedziałek, 13 maja 2013

Klątwa Tygrysa: Wyprawa - Colleen Houck

Tym razem po raz pierwszy postanowiłam dać recenzji dedykację - tę recenzja przypada Patce, gdyż to ona mnie zainspirowała do jej napisania :-)

Choć Kelsey udaje się wyrwać Rena z rąk Lokesha, nie odzyskuje ukochanego. Biały tygrys stracił pamieć i dziewczyna jest mu zupełnie obca. Co więcej - każdy jej dotyk sprawia mu ból. Jedno pozostaje niezmienne: zło nie zostało pokonane, pradawna klątwa trwa. Rozpoczyna się nowa, pełna niebezpieczeństw podróż do świata pięciu przebiegłych smoków. Czy wszyscy wyjdą cało ze starcia z mrocznymi siłami? Czy Kelsey znów rozkocha w sobie Rena, czy wybierze zapomnienie w ramionach Kishana? Niech rozpocznie się wyprawa!

Książka - tak jak jej poprzedniczki zdecydowanie mi się podobała. Co mogę rzec? - nie żałuję czasu spędzonego z tą lekturą. Collen Houck tak jak przy poprzednich częściach spisała się wyśmienicie. Książkę czyta się szybko, wydarzenia mają szybkie tempo, nie nudzimy się. Jednak w tej części rzuciło mi się w oczy parę wad, których albo ja zauroczona tą serią nie zauważyłam, albo po prostu teraz jest na nie większy nacisk. Ren i Kishan- te ich sprzeczki i zazdrość o Kelsey. Na początku podobały mi się te sceny, były dość humorystyczne, poza tym która kobieta nie chce żeby  książęta się o nią kłócili, hę? Ale po jakiś 200 stronach... Miałam serdecznie dość tej ,,wojny samców" czy czegoś tam. No ile można ludzie? Doszło do tego, że na jakiś czas książeczka powędrowała na półkę. Kiedy trochę przeszły mi nerwy, wróciłam do lektury i jakoś przebrnęłam przez tą ich zazdrość. Ale oprócz tego skromnego minusiku... Nie mam zbytnio się do czego przyczepić. Coś co po prostu muszę pochwalić - okładka. Kocham okładki. Jednak oprócz intrygującego tytułu i poleceń innych - to jednak okładka jest dla mnie ważna przy wyborze książki. Ta część nie ustępuje swoim poprzedniczkom - jest zdecydowania prześliczna, trzyma fason ^^ Co jeszcze... To, że Kishan tutaj góruje nad Renem odebrałam bardzo optymistycznie - jakoś on mi bardziej przypadł do gustu - jest spokojny, za to Ren chyba wykończyłby mnie nerwowo z tymi swoimi kłótniami :-D Poza tym jest zdecydowanie zabawniejszy i wyluzowany, może przypominacie sobie parę cytatów które zamieściłam przy okazji recenzowania 2 części Klątwy Tygrysa? Wszystkie pochodziły od Kishana i mnie rozbawiły do łez. Tego też Pani Houck nie straciła - swojego dowcipu. Komentarze Kelsey są bardzo przyjemne, z resztą tak samo jak w poprzednich częściach. Cała książka jest utrzymana w przyjemnym klimacie z nutką tajemniczości, osobiście wyczekiwałam momentu poznania wszystkich 5 smoków. Najbardziej polubiłam smoka.... czerwonego i.... chyba białego :-) Zielony także mnie zaintrygował... Był taki trochę szalony, tajemniczy... No cóż, jak to mówią geniusz graniczy z szaleństwem, w jego przypadku idealnie się to sprawdza. Postać którą znielubiłam? Randi. Nie chcę wam zdradzać zbyt dużo więc powiem wam tylko 2 słowa - stereotypowa flądra. A co :-D Co na koniec... Powiem, że zdecydowanie się nie zawiodłam, ta część także trzyma poziom, pozostaje mi tylko biec do empiku i kupić część czwartą, akurat będę miała na zieloną... (wyjeżdżam w środę, na 3 dni ^^). Komu polecę? Fanom fantastyki, paranormal romance, no i rzecz jasna wielbicielom tygrysów, albo po prostu kotów ;-) Serdecznie pozdrawiam!


Moja ocena: 7/10


poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Wybrana - P.C. Cast + Kristin Cast + fanpage

Tym razem powracamy do Zoey i jej przyjaciół, ale zanim to, chciałabym wam coś powiedzieć. Otóż My Booklist zawitał na facebooku! Serdecznie zapraszam was do polubienia i śledzenia fanpage'a na facebooku, będę tam na bieżąco wrzucać posty dotyczące najnowszych wpisów, czasem jakiś cytat który wpadnie mi w oko, albo parę słów o książce która chodzi mi po głowie, itd, itp... Dobrze, już koniec mojego gadania :-D Łapcie linka: https://pl-pl.facebook.com/MyPrivateBooklist  Aaaaa, i będę taka ciepła i kochająca, że uświadomię was iż bez paru spoilerów się nie obędzie, wiec bądźcie czujni.

Do Domu Nocy zakradły się ciemne moce i żądza krwi, a szkolne przygody dorastającej wampirki Zoey Redbird stają się coraz bardziej tajemnicze. Ci, którzy wydawali się przyjaciółmi, okazuję się wrogami, a zaprzysięgli wrogowie... stają się przyjaciółmi. Odwaga Zoey zostaje wystawiona na większą próbę niż kiedykolwiek przedtem. Przed ią nie lada wyzwanie. Wie, że tylko ona z pomocą przyjaciół może uratować Stevie Rae, która przeistoczyła się w nieumarłą. Wszystko co odkryje, musi być zachowane w tajemnicy przed resztą mieszkańców Domu Nocy, w którym zaufanie stało się towarem deficytowym. 

Na samym początku przyznam, że Wybrana mimo iż nie jest zła sama w sobie, to jest przeze mnie najmniej lubiana z całej serii. Ale zaczynam ze złej strony, przepraszam, zacznijmy od początku. W poprzedniej części Stevie Rae umarła, jednak okazało się, że powstał nowy gatunek wampirów - tzw. nieumarli. Serce mi się krajało widząc Stevie w takim stanie. Z tej przeuroczej, miłej i cudownej dziewczyny z południa zmieniła się... niemalże w zwierze, jej priorytetem było chłeptanie krwi. Jednocześnie miałam ochotę walić głową w ścianę, ale z drugiej strony stwierdziłam, że to posunięcie zafundowało czytelnikowi sporo wrażeń i mimo wszystko na swój sposób było genialne. Bardzo mi zależało, żeby jednak Stevie gdzieś tam w głębi odnalazła siebie, tę kochającą osóbkę która gdy się uśmiecha z tymi swoimi blond loczkami przypomina szczeniaczka. Mamy tutaj także ,,parę" w sumie nawet całkiem sporo, interakcji z Afrodytą w zupełnie nowej odsłonie. Ale w jakiej, to dowiecie się już sami czytając książkę, mi już i tak się gęba nie zamyka ;-) Powiem jeszcze, że ta nowa odsłona zdecydowanie przypadła mi do gustu. Te rzeczy daję na plus, mimo iż na początku ciężko było mi się pogodzić ze stanem Stevie Rae, jednak doceniam to posunięcie autorek. Teraz przejdę do minusów. No, to zapinajcie pasy, bo zamierzam wylać tutaj wszystkie te rzeczy które przyprawiły mnie o zgrzytanie zębami. No więc po pierwsze: 3 facet. Tak proszę państwa to oficjalne. W wielu książkach pojawiał się motyw 2 facetów. Edward, Bella i Jacob. Elena, Stefan i Damon. Laurel, Tamani i Dawid. Nie widzę potrzeby dalszego wymieniania, więc przejdźmy do sedna. Naprawdę ta bomba z 3 facetem niezbyt mi się spodobała. Straciłam sporo szacunku do Zoey (przy późniejszych częściach w prawdzie go odzyskałam, ale mniejsza o to), myślałam sobie co to dziewczyna do jasnej ciasnej wyrabia. Zapewne teraz wyobrażacie sobie mnie z tikiem nad lewym okiem, całe szczęście nie mam tików, uff, ale gdybym miała to na pewno pulsowałaby mi powieka, albo żyła czy coś w ten deseń :-D Dobra, druga sprawa... Panna Neferet - znajduje się na mojej czarnej liście, sami się przekonacie czemu, chociaż przy dalszych recenzjach zapewne i tak się dowiecie, gdyż będzie to jeden z głównych wątków którego nijak nie da się pominąć. No, jednak minusem numer trzy jest... sama Zoey. W tej części bohaterka bardzo mnie rozczarowała. Te wszystkie sekrety, ale z drugiej strony... Mogę jej to wybyczyć, ponieważ miała dość ważny powód. Dajmy więc, że jej minusik jest małą kreską na tle wielkich krech. Na koniec, najważniejszy minus. Coś co zrobiła Zoey. Do tej pory jej tego nie wybaczyłam, chociaż w większości puściłam w niepamięć. Dodam, że ma to ścisły związek z panem numer 3. Wkurzyło mnie to do tego stopnia, że miałam ochotę rzucić książką o ścianę. W pewnym sensie ją rzuciłam, ponieważ przez wiele miesięcy po przeczytaniu tomu 3 nie kupiłam części 4. Miałam prawdziwego focha na serię, jeśli tak to mogę ująć. Jednak całe szczęście po pewnym czasie się przełamałam i zdecydowanie tego nie żałuję gdyż część 4  ma w rękawie takie asy jakich jeszcze nie widzieliśmy przez cała serię. No, chyba zbliżamy się do końca. Mimo iż, trochę ponarzekałam to książka była całkiem przyjemna. Podkreślę jeszcze, że ocena wcale nie będzie taka wcale niska, ponieważ każdą książkę oceniam na trochę inną skalę, czasami wpływa na to mój sentyment, innym razem to, że książka zdecydowanie przoduje w porównaniu do całej serii, składa się na to sporo różnych czynników. No dobrze, a więc komu polecę tę książkę? Przede wszystkim tym którzy już zaczęli podróż za tą seria, fanom wampirów, jest to dość lekka lektura, nie jest zbytnio wymagająca, chociaż miejscami niesie ze sobą niewielkie przekazy. No i oczywiście fanom paranormal romance ;-) Serdecznie pozdrawiam!

Moja ocena: 6,5/10


sobota, 27 kwietnia 2013

Co twój kot próbuje Ci powiedzieć? - Arden Moore =^.^=

Tym razem tak jak za dawnych już czasów postanowiłam zrecenzować poradnik. Poza tym bardzo cieszy mnie mój powrót do blogowania, chociaż nie było to oczywiste zawieszenie ;-) Dobra nowina jest taka, że uzupełniłam wszystkie 6 sprawdzianów (wreszcie!) i postaram się znowu wbić w mój co tygodniowy rytm. No, ale dosyć już o mnie ;-)

,,Kotom bez trudu udaje się to, co nie jest dane człowiekowi: iść przez życie, nie czyniąc hałasu"
Ernest Hemingway

Czemu właśnie ta książka? Sprawa jest prosta. W czerwcu dołączy do mnie prześliczna koteczka której wybrałam imię Aria. Uznałam, że przed jej przybyciem powinnam się trochę podszkolić w kocich sprawach, zwłaszcza, że praktycznie od zawsze byłam zagorzałą psiarą (ach te zmiany są nieprzewidywalne ^^). Tak więc wyruszyłam na poszukiwania odpowiedniego poradnika do empiku. Szuka i szukam... Spis ras nie, bo po co mi to, to nie ciekawe, a tu jest ogromny druk i w większości zdjęcia. Aż w końcu znalazłam ten średniej grubości, ale zapisany maleńkim drukiem poradnik w którym co jakiś czas pojawiały się rysunki (by the way bardzo ładne rysunki ;-D), ale jednak tekst zdecydowanie przeważał. Wiedziałam, ze to książka dla mnie. Książkę mimo iż to poradnik, czyta się naprawdę szybko, po drodze w niebieskich rameczkach czeka na nas wiele ciekawostek. Założę się, że nikt z was nie wiedział, że odkrywca prawa grawitacji, sir Isaac Newton wymyślił też drzwiczki dla kotów, hę? :-D Pani Moore jest bardzo mądrą kobietą, czego ona nie wie na temat kotów? Cała książka jest napisana następująco: Gal Anonim pisze swoje pytanie, a pani Arden na nie odpowiada. Dowiedziałam się naprawdę mnóstwa rzeczy, nic tylko wychwalać. Co ja wam mogę jeszcze powiedzieć? Wiedzieliście, że jeżeli kot ma oczy niebieskie to w nocy świecą mu się na czerwono? Boże, już widzę siebie w nocy jak dostaję zawału na widok czerwonych ogników Arii w moim domu :-D Zaś oczy zielone i parę innych (tak szczegółowo nie pamiętam)  są wtedy złote? Można także sporo wyczytać z ruchów kociego ogona. To wszystko macie szczegółowo rozpisane w tym poradniku. Dobra, wiem, że w pewnym sensie was spoileruję, ale to poradnik więc myślę, że nie powinniście mieć z tym zbyt dużo problemów. Właśnie zauważyłam, że zaczęłam strasznie często zwracać się bezpośrednio do czytelnika, muszę też poważnie się ogarnąć z emotikonkami :-D I znowu :-D Dobra, zboczyłam z tematu. Zaciekawiła mnie też bardzo teoria dopasowywania kształtu głowy kota do jego charakteru, ale o tym już dowiecie się sami :-) To chyba wszystko, recenzja jest krótsza niż zazwyczaj, ponieważ tutaj nie mogę oceniać bohaterów, zbytnio też stylu pisania, oprócz tego, że wszystko jest bardzo przejrzyste i nawet osoba nie znająca się na kotach wszystko zrozumie. Tak więc, ja zdecydowanie polecam to wszystkim początkującym kociarzom, ale także tym zaawansowanym, na pewno nawet oni dowiedzą się czegoś nowego :-) Poradnik spełnia swe zadanie w 100%.


Moja ocena: 10/10 (nic dodać, nic ująć)


Pies myśli: ,,Człowiek daje mi jedzenie, mieszkam w jego domu, mogę spać w jego łóżku - jest moim bogiem!". Kot myśli: ,,Człowiek daje mi jedzenie, mieszka w moim domu, może spać w moim łóżku - jestem jego bogiem!".


poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Poślizg

To mój taki mały apel. Nie, nie zawieszam bloga :-D Chciałam was po prostu przeprosić, że obecnie nie trzymam się wyznaczonego przeze mnie grafiku - jedna recenzja na tydzień. Po prostu po tym jak byłam nieobecna w szkole, mam do uzupełnienia 6 sprawdzianów i jedną kartkówkę, co sprawia, że kompletnie czasu na obecnie czytane przeze mnie książki, a co za tym idzie na najnowsze recenzje. Nie komentuję nawet moich ulubionych blogów za co też bardzo przepraszam. Najprędzej recenzja pojawi się w weekend i myślę, że uda mi się z tym ogarnąć, choćbym musiała pisać ją o północy, wzięłam to sobie za punkt honoru :-D Jeszcze raz was za to przepraszam i pozdrawiam was serdecznie!

środa, 27 marca 2013

Dziedzictwo - Christopher Paolini

Jeszcze niedawno Eragon Cieniobójca, Smoczy Jeździec, był zaledwie wieśniakiem,a jego smoczyca Saphira jedynie błękitnym kamieniem w lesie. Teraz to od nich zależy los całej cywilizacji. Oto z dawna oczekiwane, zaskakujące zakończenie światowego bestsellera, cyklu ,,Dziedzictwo"



Wczoraj przed południem skończyłam czytać Dziedzictwo tom 2, jednak jak widzicie postanowiłam nie dzielić jednej książki na 2 części tak jak polskie wydawnictwo, dlatego recenzja pojawia się trochę później niż to sobie zaplanowałam. Jednak, przejdźmy już do sedna. Książkę tę możemy opisać w dwóch słowach: epicka epickość :-D Wiem, bardzo składna wypowiedź :-D Ale owszem, właśnie ta epickość jest wyczuwalna w tym tomie wyjątkowo. Gdy tylko zaczynamy podróż z tą powieścią mamy tę świadomość, że to zakończenie, to tu wszystkie wątki które dotąd nas intrygowały mają swój kres, wszystkie tajemnice mają zostać rozwikłane, lecz przede wszystkim najważniejsza ścieżka: walka z Galbatorixem. W moim przypadku wywołało to chorą fascynację ;-) Gdy zaczęłam lekturę (oba tomy) połknęłam w niecały tydzień. Mamy bardzo dużo akcji przeplatanej ze spokojniejszymi wątkami, jednak na pewno nie grozi nam nuda. Książkę naprawdę czyta się błyskawicznie, klimat sagi nadaje jej ten niepowtarzalny smaczek. Dziedzictwo zdecydowanie dorównuje swoim poprzedniczkom zwłaszcza w scenie walk. Bardzo mi się podobała jedna z  ,,treningowych" potyczek z Aryą, miałam wrażenie jakbym tam była. Nawet narracja Rorana nie była mi straszna ^^ Po drodze ku wielkiemu finałowi czeka na nas wiele niespodzianek, przy nie których opadała mi szczęka, a oczy wychodziły z orbit :-D Mam tyle do powiedzenia, ale tak na prawdę są to same pochwały. Patrzę na tę serię zdecydowanie subiektywnie, zaczęłam ją czytać chyba aż 4 lata temu, a czas z nią spędzony - coś czego nie da się zapomnieć. Polecam wam zdecydowanie czytać tą książkę jednocześnie z jakąś przyjaciółką, ja przeczytałam ją co prawda wcześniej niż Pockerowa, lecz gdy i ona po nią sięgnęła cała saga stała się tematem licznych, długich rozmów. Czytając Dziedzictwo poczułam jednak lekkie rozżalenie, nostalgię. Zwłaszcza przy końcowych rozdziałach ciężko mi było znieść fakt, że to już koniec tej wieloletniej podróży, wszystkie wątki rozwiązane i już nic więcej nie będzie. Dlatego, wzięłam sobie za punkt honoru, żeby za jakiś czas wrócić do świata Alagaesii, cofając się do czasów kiedy Eragon dopiero odnalazł jajo Saphiry i wraz z Bromem ruszyli do obozu Vardenów, zjeżdżając przy tym niemalże całą krainę. Co jeszcze mogę powiedzieć? 4 tom okazał się cudowny i magiczny, na pewno jeszcze przez dłuższy czas będzie chodził mi po głowie, moim zdaniem jest to jedna z tych serii o których się nie zapomina ze względu na jej niepowtarzalny klimat, fabułę, świetnie nakreślone postaci i... i... chociażby sam pomysł smoczych jeźdźców, pradawnej mowy i innych ciekawych języków jak np. krasnoludzki, za to wszystko należą się Paoliniemu brawa, zwłaszcza, że jak niektórzy z was zapewne wiedzą, ,,Eragona" wydał on mając zaledwie 15 lat. Jak dla mnie jest to niesamowite osiągnięcie, każdy rozdział jest dokładnie zaplanowany, przesiąknięty pasją jaką wlał w tą serię nastolatek. Już w poprzednich częściach, NAWET w pierwszej mamy wskazówki co do wielkiego, epickiego finału, wszystkie elementy układają się w spójną całość. Cóż mogę rzec? Byłam zaszczycona i zachwycona mogąc odbyć tę magiczną podróż. Astra esterni ono thelduin - Niechaj sprzyja Ci szczęście! ^^


Moja ocena: 10/10




niedziela, 17 marca 2013

Brisingr - Christopher Paolini

Eragon i jego smoczyca Saphira ledwie uszli z życiem z ogromnej  bitwy z wojownikami Imperium na Płonących Równinach. teraz muszą stawić czoło kolejnym niebezpieczeństwom - a także splątanej sieci obietnic i przysiąg, które mogą wymagać niewyobrażalnie wielkich ofiar! Czy mroczna ręka króla zdławi wszelki opór? To starcie może stać się dla Eragona śmiertelną pułapką...

Ostatnio po bardzo długiej przystani na mojej półce zaczęłam czytać Dziedzictwo tom 1, dlatego też postanowiłam wziąć się za Brisingra, żeby jak tylko skończę przygodę z kolejnym bestsellerem Paoliniego móc na pisać recenzję. Tak więc, jak zwykle jestem zauroczona całą fabułą jak i przyjemnym stylem pisania Christophera. Jest w tej serii coś swojskiego, wręcz przytulnego, co sprawia, że zawsze co jakiś czas wracam do świata Eragona i Saphiry. Liczne pojedynki, szczegółowo opisane, o dziwo, mnie uspokajają. Rozluźniam wtedy wszystkie mięśnie i jeszcze bardziej zapadam się w fotel z uśmiechem na ustach. Jest to prawdziwy kawał książki, z resztą jak wszystkie części, jednak Brisingr jest chyba najobszerniejszy. Cała saga charakteryzuje się minimalnymi marginesami, dużymi stronicami i drobnym drukiem, co zdecydowanie zatrzymuje nas dłużej przy tej lekturze. Oczywiście po rozpływam się nad interakcjami Eragona z Saphirą. O dziwo, Saphira na swój sposób jest podobna do kotów. Dlaczego? Cóż, Ci z was którzy mieli do czynienia z tymi pozycjami orientują się, że smoczyca jest bardzo zadziorna i zawsze stawia na swoim. Czyż nie tak postępują koty? Nie zatrzymamy ich na naszych kolanach, jeśli one nie maja na to ochoty. Zaczną się wyrywać i jeszcze przy okazji nas podrapią. Kiedy zaś przyjdą z własnej, nie przymuszonej woli, dopiero wtedy możemy się w pełni rozkoszować obecnością naszego pupila. Coraz lepiej zgłębiamy złożony świat Eragona, na światło dzienne wypływają coraz to nowe sekrety... Przyznam szczerze, że nie które były naprawdę spektakularne o sama byłam w szoku czytając o nich. Zaskoczenie gwarantowane. Jeżeli lubujecie się w takich tematach, tak jak ja to przeczytacie tę książkę w mgnieniu oka. W tej części jak zawsze możemy liczyć na odlotowe bitwy i starcia, kolejne mądrości, coraz to nowe zaklęcia. Nie zabraknie także mojego ukochanego słowniczka na końcu książki. Mamy w nim mnóstwo słów z pradawnej mowy, języku krasnoludów oraz parę kwestii w języku nomadów i urgali. Mówię wam, bez tego można polec. Nie raz jesteśmy zmuszeni wertować strony na sam koniec, chyba, że... tak jak w moim przypadku po części opanujecie te języki. Wiem, wiem, to dziwne, ale po prostu niektóre zwroty pojawiają się na tyle często, że podświadomie je wchłonęłam :-D Na pierwszych stronach lektury tradycyjnie objawi się przed nami mapka Alagaesii, która zdecydowanie pomaga czytelnikowi zorientować się, gdzie obecnie przebywa nasz bohater. Przypomina mi to trochę trylogię Tolkiena. Jedynym minusem jest Roran - kuzyn Eragona. Kiedy z niesamowitego świata Eragona i jego smoczycy, wracamy do tego nudnego Rorana, szarego śmiertelnika... Przyznam, że mnie to irytowało i z utęsknieniem wyczekiwałam momentu powrotu do Eragona i Saphiry. Zdecydowanie polecam tę cudowną książkę, jest to inny, magiczny, cuudowny świat! Atra estrerni ono thelduin co znaczy niechaj sprzyja Ci szczęście, co możecie wziąć za: pozdrawiam!

Moja ocena: 9,5/10 (za Rorana :-D)




wtorek, 12 marca 2013

Zakochana w szablonie!

Witajcie, jak zapewne widzicie, na My Bookliście zagościło nowe cuuuuudowne tło (przynajmniej ja tak uważam) :-D Tło zostało wykonane przez Jill na zaczarowanych szablonach, które znajdziecie w moich poleconych stronach. Serdecznie jej za to dziękuję, chciałam także bardzo podziękować Avii, gdyby nie ta obrazkowa instrukcja dla kompletnych imbecyli w tej dziedzinie takich jak ja, zdecydowanie bym poległa. Zauważyłam, że mimo jej miłości do szablonów moch jakoś tam, Pockerowa także zdecydowała się na szablon od Jill. A wy co sądzicie o nowym wyglądzie? Bo ja się naprawdę zakochałam, ten cudny psiak, poza tym oprócz pisania recenzji i opowiadań uwielbiam także fotografować wszystko z czym się w życiu zetknę, choćby był to pierwszy wiosenny kwiatek :-) Jak dla mnie pasuje jak ulał i zapraszam was do udzielenia własnej opinii. Serdecznie pozdrawiam!

środa, 27 lutego 2013

Niewidzialna - Sophie Jordan

By uratować życie ukochanego, dragonka Jacinda złamała tabu: zdradziła najpilniej strzeżoną tajemnicę swojego gatunku. Teraz musi powrócić pod ochronę stada, wiedząc, że może już nigdy nie zobaczy Willa. Mało tego, działanie mgły zacierającej wspomnienia mogło sprawić, że Will zapomniał o znamiennej nocy i przyczynie ucieczki Jacindy. Po powrocie do domu Jacinda wszędzie napotyka wrogość i na każdym kroku musi dowodzić swojej lojalności – dla dobra własnego i swojej rodziny. Wśród tych niewielu, którzy z nią rozmawiają, jest następca alfy stada Cassian oraz siostra Tamra, odmieniona przez nagłe zrządzenie losu. Jacinda wie, że powinna zapomnieć o Willu i ułożyć sobie życie bez niego. Zdaje sobie sprawę z tego, że nawet jeśli zdołał ją zapamiętać i dotrzyma obietnicy odnalezienia jej, narazi ich oboje na ogromne niebezpieczeństwo. Jednak czy gdy pojawi się szansa, by podążyć za głosem serca, Jacinda zaryzykuje wszystko dla miłości?

Przyznam szczerze, że o dziwo druga część serii spodobała mi się jeszcze bardziej niż część pierwsza. Wcześniej dosyć mało wiedzieliśmy o skomplikowanym świecie dragonów, zaś w tej części zgłębiamy jego tajemnice. Poznajemy nowe rodzaje dragonów oraz ich zwyczaje i obrzędy. Mamy też sporo z nimi interakcji, a dzięki temu, że książka jest pisana jest pierwszej osobie czasu teraźniejszego daje wrażenie, że uczestniczymy w życiu bohaterki, dużo łatwiej nam się z nią utożsamić. Jacinda znajduje się w bardzo trudnej sytuacji, straciła aprobatę stada, stała się wyrzutkiem. Snuje się smętnie z miejsca na miejsce. Jak to określił Cassian: wygląda jak osoba którą trzeba pilnować, żeby nie popełniła samobójstwa. Niech was jednak to nie zmyli. W książce wcale się nie nudzimy. To co się dzieje w głowie głównej bohaterki jest nie do opisania. Bardzo podobały mi się wszystkie jej przemyślenia i rozważania. Wracając, mimo iż Cassian to o niej powiedział, to właśnie on jest jednym z jej nielicznych sprzymierzeńców. Mimo iż Jacinda nadal usycha z tęsknoty do Willa, nieświadomie zbliża się do Cassiana, w sumie, można powiedzieć, że raczej to on ją  ją przyciąga do siebie, nie przestał się jej narzucać, to się akurat od jedynki nie zmieniło ;-) Bardzo mi się spodobała przemiana Tamry, nie zdradzę o co mi chodzi, nie będę wam psuć niespodzianki. postać którą najchętniej bym zamordowała własnoręcznie jest Corbin - kuzyn Cassiana, dragon onyksowy (czarny kolos, taki sam jak Cassian i ojciec Jacindy). Ten mały, natarczywy, spaczony... Ten irytujący natręt ubzdurał sobie, że jeśli Jacinda nie zwiąże się z Cassianem to będzie j e g o... jego obsesja nasila się do tego stopnia, że stoi on przed domem Jacindy, wyczekując, aż ta z niego wyjdzie. Przypiera ją do ściany (niejednokrotnie!!!) i szepcze jej do ucha swoje urojenia, kończy się na tym, że Jacinda traktuje go namiastką swojego płomiennego oddechu. Mu wcale na niej nie zależy, nie czuje nic do niej, on po prostu pragnie ją m i e ć, w końcu to pierwsza ognioziejka od paru setek lat. No, ale oprócz tego porąbanego gościa, nie mam się do czego przyczepić. Książkę czyta się w błyskawicznym tempie, 1-2 dni i po książeczce, na serio mogłaby być troszkę obszerniejsza, ale taki już jej urok. Przemyślenia głównej bohaterki, akcja i opisy są zdecydowanie na plus. Sophie Jordan nie pozwala się czytelnikowi nudzić, ani przez chwilę, co rusz zrzuca na nas bombę informacji, akcji, albo wyważonego i świetnie opisanego romansu. Całe zgłębianie świata dragonów jest po prostu fantastyczne, nie tylko poznajemy wszystko co związane z dragonami, ale dowiadujemy się też paru brudnych sekretów tego bajkowego świata. Poza tym cała seria wyróżnia się niesamowitą oryginalnością, czegoś takiego jeszcze nie było. Cudowny powiew świeżości, do tego genialnie skomponowany. Tak jak wspominałam przy pierwszej części, opisy przemian Jacindy z ludzkiej w dragońską skórę są po prostu bezcenne. Podsumowując, ,,Niewidzialna" to magiczna książka która urzeka czytelnika każdym, najdrobniejszym nawet szczegółem. Ja osobiście po prostu się w niej zakochałam.

Moja ocena: 10/10 (naprawdę nie mam się do czego przyczepić)


niedziela, 24 lutego 2013

Hobbit - J.R.R. Tolkien

Hobbit to wstęp do Władcy Pierścieni i jedno z największych i najpopularniejszych  dzieł Tolkiena. To powieść o niebezpiecznej wyprawie podjętej przez krasnoludy, które wyruszają wykraść strzeżone przez smoka złoto. Ich nieoczekiwanym partnerem jest hobbit Bilbo Baggins. Bilbo bardzo sobie ceni dobre jedzenie, spokój i wygodę, lecz jego udziałem staje się wielka przygoda...

Po Hobbita sięgnęłam dobre parę lat temu, a ostatnio wróciłam do tej lektury, przeżywając wszystko na nowo. Za pierwszym razem podeszłam do tej pozycji dość sceptycznie gdyż Władca Pierścieni jako książka niezbyt przypadł mi do gustu. Na swoje usprawiedliwienie dodam, że miałam 8-9 lat i naprawdę ciężko mi było przebrnąć przez czarujące ale zarazem niemiłosiernie ciągnące się opisy Tolkiena. Wstyd przyznać, że do tej pory trylogia Tolkiena jest przez mnie nie tknięta mimo iż filmy widziałam miliony razy, są dla mnie jak Star Wars'y dla niektórych ludzi, z resztą te też lubię :-) Mimo to książka, jak zwylke tego typu lektury, miała u mnie sporą przewagę, a mianowicie świat fantasy. Krasnoludy, smoki, elfy to zdecydowanie mój konik. Tak więc zaczęłam czytać. Książka była bardzo ciepła i przyjemna, krok po kroku wkradała się do mojego serca. To właśnie ten podróżniczy, a jednocześnie dziwnie przytulny klimat był dla mnie tak czarujący, częste powtarzanie danych myśli przez Bilba np to jak tęsknił za BagEndem. Przyznam jednak, że nie każdemu się może to spodobać. Niektórzy mogą to określić za nudy, nie da się ukryć, że książka jest pisana w starym, dobrym stylu, przy czym daleko jej do najnowszych paranormalnych romansów, jeśli jednak na upór porównywać to dla mnie są jak niebo i ziemia, ogień i woda. Akcja w książce jest stonowana, wszystko delikatnie i spójnie posuwa się na przód. Miejscami trochę mi to przeszkadzało, ale po przeczytaniu całej książki stwierdziłam, że taki jej urok, tak jest nawet lepiej.Co do bohaterów... Nie zabraknie mojego ulubionego czarodzieja, Gandalfa oraz... Cudownej gromadki krasnoludów! Bifur, Bofur, Bombur, Kili, Fili, Dori, Nori, Ori, Oin, Gloin, Balin, Dwalin i Thorin Dębowa Tarcza. No chyba wszyscy :-D Nasze ,,krasnoludki" to zdecydowanie nie są słodziaki z kolorowych czapkach jakie znamy z Królewny Śnieżki. Są to zajadli, zahartowani wojownicy którzy mimo swojego niskiego wzrostu są nieustraszeni. Nasz mały niedorajda Bilbo często ich podziwia w swoich myślach. Klimat i bohaterowie drugoplanowi są na plus, za to mam parę uwag do naszej postaci pierwszoplanowej. Zwłaszcza na początku książki Bilbo trooooszeczkę   mnie irytował gdyż tym swoim przyzwyczajeniem do wygód raczej kojarzył mi się z kobietą wręcz kurą domową zamiast z wojownikiem. Tutaj można się zniechęcić, jednak im dalej w głąb książki tym bardziej Bilbo odkrywa swoją drugą naturę. Podsumowując mi się książka zdecydowanie podobała. komu ją polecę? Osobom które tak jak ja uwielbiają klimaty fantasy, którym tak bardzo nie zależy na nieustannej akcji. Jest to książka idealna na długie zimowe wieczory z kocem na ramionach i kubkiem herbaty w ręku.


Moja ocena: 8/10


Wśród szczytów gór, w głębinach stu,
w otchłaniach hen, naprzeciw złu,
gdzie mrok i mgła, tam iść nam trza,
by złoty skarb odebrać mu.

poniedziałek, 4 lutego 2013

Ever - Alyson Noel

,,Miłość nie umiera nigdy"

Pewnego koszmarnego dnia szesnastoletnia Ever Bloom traci w wypadku samochodowym najbliższą rodzinę. Od tej chwili staje się medium – słyszy myśli różnych ludzi, widzi ich aurę i dzięki przelotnemu choćby dotykowi może poznać ich przeszłość. Te nadprzyrodzone umiejętności sprawiają, że otoczenie traktuje ją jak dziwadło, więc Ever zamyka się w sobie i odgradza od świata.Wszystko się zmienia, kiedy dziewczyna poznaje Damena Auguste’a. Tylko on potrafi wyciszyć dudniące w jej głowie głosy i wejrzeć w jej duszę. Dzięki niemu Ever wchodzi w świat alchemii i magii, dowiadując się rzeczy, o których zwykły śmiertelnik nie ma pojęcia. Kim jest Damen? Skąd pochodzi? Jakie sekrety skrywa? Na te pytania Ever nie zna odpowiedzi. Wie jedynie, że zakochała się bez pamięci i że jej życie wkrótce zmieni się nie do poznania.

,,Ever" autorstwa Alyson Noel ma oryginalną i interesującą fabułę. Szkoda tylko, że autorka swoim stylem ją popsuła. Mamy tu do czynienia z dziewczyną mocno zranioną, ukrywającą się pod bluzami i workowatymi dżinsami. Swój ,,dar" traktuje jako przekleństwo. Czemu? Raczej ciężko się na czymś skupić jeśli w głowie ma się setki cudzych myśli. Ever radzi sobie z tym dzięki wyżej wspomnianym bluzach. Ma tam ukrytą kieszonkę dzięki której przemyca swojego ipoda. Głośna muzyka pomaga jej odepchnąć od siebie myśli innych nastolatków oraz odciągnąć jej własne. Chociaż z tego co pamiętam w książce nie jest dokładnie powiedziane, że dziewczyna ma depresję, ale tak właśnie jest. Ever mnie zafascynowała, ale tutaj pani Noel niszczy nam ładny zarys. W sumie to naprawdę nie wiem co mi tak nie pasuje, ale faktem jest, że jej styl mnie irytuje. Czasami moje czytanie polegało na tym: ,,No szybciej, ile jeszcze będę czytać tę książkę". Romantyczne sceny, pocałunki... Leżą i kwiczą. Do tego trzeba mieć wyczucie zaś tutaj jedna z nielicznych takowych scen polegała na leżeniu Ever i Damena w jakiejś nadmorskiej jaskini, rozmawiających... Aż tu nagle Damen dostał chcicy i zaczął się dobierać do Ever :-D Yeah, jakie to romantyczne. Całe szczęście nasza Ewunia się w porę opanowała ^^ Ja naprawdę nie wiem skąd ja to pamiętam, ale... ,,Najpierw trzeba rozgrzać piekarnik" czy coś w ten deseń :-D A może ja się po prostu za młodu za dużo Zmierzchu  się naczytałam? ^^ Więc romans jest raczej na minus, chociaż spotkamy się w książce z wieloma popularnymi opisami typu: ,,Jest przystojniejszy niż gwiazda filmowa", ,,Jego uśmiech jest olśniewający" itd... Tak naprawdę dopiero w głębi książki ten romans nabiera koloru... Ale niestety o co chodzi nie powiem, gdyż popsułabym wam jedną z milszych niespodzianek tej książki. Co do przyjaciół Ever... Są oni dość kiepsko nakreśleni. Miles to bodajże gej, wiecznie piszący smsy, któremu brak jaj (w sensie charakteru), a Haven to... hmm... No ja nie wiem jak ją opisać. Nudna postać. na tym polu też się zawiodłam gdyż uwielbiam gdy postacie drugoplanowe są barwne, ciekawe, czasami przyciągają większą uwagę niż główny bohater. Moce nasz głównej bohaterki są raczej na plus. Mimo iż Ever ma różne humorki czym wysyła sprzeczne sygnały biednemu Damenowi (w końcu kobieta zmienną jest ;-)) to jest świetną postacią. A na pewno inna niż wszystkie. teraz może jest już więcej o książek o mediach, ale z tego co pamiętam to Ever była taką pierwszą, albo chociaż jedną z pierwszych.Co jeszcze jest na plus? Z pewnością o k ł a d k a :-) Kurcze, głupio się przyznać, ale książkę kupiłam właśnie ze względu na ładną okładkę. Chociaż książki nie są jedzeniem, to ,,najpierw je się oczami". W końcu to jest ważne, na początku co nam się rzuca w oczy? Właśnie okładka. Ponarzekam raz jeszcze na styl pisania autorki. Mało opisów, w wielu przypadkach jesteśmy skazani na domyślanie jak coś wygląda. Nie wysiliła się pani. Szczerze, mam bardzo sprzeczne uczucia co do tej książki. Ciekawa fabuła, ale zabrakło jej iskry, przyjemnego stylu. 

Co łączy Ever z Damenem? Co znaczy, że jest dziewczyną ,,czerwonego tulipana"? Wpuści kogoś nowego serca, czy zostanie w swej czarnej otchłani? Tego dowiecie się czytając książkę...

Moja ocena: 3/10 (tak, postanowiłam wrócić do oceniania)





wtorek, 29 stycznia 2013

Zdradzona - P.C. + Kristin Cast

Od paru dni próbuję się zabrać za porządną recenzję, a więc proszę :-D


,,Zoey Redbird, adeptka w szkole wampirów, czuje, że wreszcie odnalazła swoje miejsce na ziemi. Została przewodniczącą Cór Ciemności i co ważniejsze, ma chłopaka... a nawet dwóch. Tymczasem w środowisku zwykłych śmiertelników dochodzi do tragedii − ginie kilkoro nastolatków, a wszystkie tropy wiodą do Domu Nocy.  Kiedy ludziom z jej dawnego otoczenia grozi niebezpieczeństwo, Zoey zaczyna sobie uświadamiać, że niezwykła moc, jaką została obdarzona, obraca się przeciwko jej najbliższym. Dziewczyna musi znaleźć w sobie dość odwagi, by stawić czoło najgorszemu – zdradzie."

Część druga jest tą częścią która naprawdę przyszpiliła mnie do tej serii. Część pierwsza była dobra, ale nie najlepsza. Przy Zdradzonej autorki pokazały na co je stać. Fabuła nabrała prawdziwego tępa, nie jest to już mdła książeczka z którą się zetknęłam przy części pierwszej. Zaczyna się akcja, pasja, romans, a przede wszystkim i n t r y g i... Tak, książka ta nie z byle powodu nazywa się ,,Zdradzona". A zdrada padnie z najmniej spodziewanej strony :-D Może zróbmy ogólną rundkę postaci, ponieważ mało ich wypisałam przy części pierwszej, jako, że wtedy dopiero zaczynałam z blogerowaniem :-) Zoey Redbird - główna bohaterka, panuje nad wszystkimi żywiołami co się jeszcze nie zdarzyło, przywódczyni cór ciemności.  Erik Night - najprzystojniejszy chłopak w szkole, świetny wręcz słynny aktor, chłopak Zoey. Heath Luck bodajże :-D - eks Zoey który nie może się pogodzić z rozstaniem, jest człowiekiem. Stevie Rae Johnson - najlepsza przyjaciółka Zoey, prawdziwa kowbojka. Afrodyta La Fonte - wróg Zoey numer 1, wredna, popularna dziewczyna, była przywódczyni cór ciemności, wieszczka. Erin Bates i Shaunee Cole - bliźniaczki, dosłownie nierozłączne mimo iź Erin jest bladą blondynką, zaś Shaunee ,,czekoladową" dziewczyną. Przyjaciółki Zoey, Stevie, Damiena... Damien Maslin - gej, przyjaciel Zoey i reszty ,,bandy". Neferet - opiekunka Zoey, kapłanka tego konkretnego Domu Nocy. Dobra to chyba wszystkie najważniejsze postacie omówione. Jak już wspominałam: wszystko nabiera tępa, koloru i smaku, część pierwsza to była zaledwie rozgrzewka, wprowadzenie do świata wampiryzmu. Związek Zo - tak ją nazywają przyjaciele, rozkwita, ale i Heath nie zamierza odpuścić. Bardzo spodobały mi się opisy kontaktu Zoey z żywiołami. W części pierwszej było tego dosyć mało, tam Zo dopiero testowała i odkrywała swoje umiejętności, tutaj zaczyna nad nimi panować, co jest świetnie opisane. Zauważyłam, że bardzo dużo odnoszę się do części pierwszej, ale to dlatego, że naprawdę dzieli je przepaść, a ja chcę wam to pokazać. Więc interakcje z żywiołami są na plus. Po przejściach z Grą o Tron jestem lekko uczulona na cielesność (i nie chodzi mi o rozlew krwi), ale na tym polu też jest wszystko ok. Chociaż czytałam tę książkę dawno, dawno, to pamiętam też, że odniosła zwycięstwo w przypadku informacji. Autorki co jakiś czas poprzez Zoey dyktują nam informacje o wampirach (całkiem nowe informacje) z podręcznika od socjologii wampirów. Zoey ma też zamiłowanie do koni, zwłaszcza do swojej szkolnej klaczy Persefony - ogromnej, łagodnej kasztanki o delikatnym i przyjacielskim usposobieniu oraz do kotki którą posiada od części pierwszej - Nali. Jest to rude, małe zwierzątko, bardzo charakterne, ale i w słodki sposób oddane Zoey. Kiedy nasza główna bohaterka ma doła, przy jej boku znajdzie się nie kto inny lecz Nala ze swoim miauczeniem i delikatnym pofukiwaniem gdy jej coś nie pasuje. To też bardzo sympatyczny element książki - koty. Bliźniaczki mają kocura Belzeuba czy jakoś tak, znajdziemy też tam Maine Coona należącego do Smoka Lankforda, nauczyciela szermierki. Neferet także ma swojego kocurka, niestety nie pamiętam już jego imienia. Na koniec powiem tylko: Jestem na TAK. Dom Nocy to bardzo długa seria, ale zdecydowanie warta uwagi, mnóstwo w niej magii, intryg i przede wszystkim poczucia humoru. Polecam ją wszystkim fanom wampiryzmu i paranormalnych romansów. I chociaż teraz temat ,,ujawnionych" wampirów jest już dosyć popularny, to ta seria była akurat jedną z tych pierwszych o takim schemacie. Polecam, polecam i jeszcze raz polecam! Biegnijcie czym prędzej po nią do biblioteki lub księgarni! Serdecznie pozdrawiam!




sobota, 19 stycznia 2013

Versatile Blogger

Witam po dłuższej przerwie tym razem zostałam nominowana do Versatile Blogger przez Created Eternity za co serdecznie dziękuję :-)





ZASADY:

Każdy nominowany powinien:

- podziękować każdemu nominującemu Bloggerowi u niego na blogu.
- pokazać nagrodę Versatile Blogger u siebie na blogu
- ujawnić 7 faktów dotyczących samego siebie
- nominować 15 blogów, które jego zdaniem na to zasługują
- poinformować o tym fakcie autorów nominowanych blogów

7 Faktów z mojego życia


1. Jestem bardzo przyjacielską osobą, która lubi towarzystwo przyjaciół, ale czasami lubię poprostu posiedzieć sama w pokoju z książką, nie wpuszczając nikogo, bez trajkoczącej bezustannie przyjaciółki u boku z bardzo jazgotliwym i piskliwym głosem (Tak, mówię o tobie Pockerowa).

2. Uwielbiam wszelkiego rodzaju sporty i rozrywki ruchowe: łyżwy, rolki, rower, hulajnoga, koszykówka, siatkówka, ringo, pływanie, jazda konna.... Chociaż za piłką nożną nie przepadam :-D Kocham też zwierzęta, uwielbiam uczyć się biologii, przede wszystkim uwielbiam tygrysy lwy, lamparty i inne dzikie koty...

3. Lubię gry komputerowe, co w przypadku dziewczyny jest jakimś dziwnym spaczeniem, no ale trudno. Moja ulubiona seria gier to Mass Effect.

4. Od zawsze uwielbiałam Harrego Pottera, jako 4 latka już oglądałam filmy o nim. Kiedy miałam około 7 lat zaczęłam czytać książki o przygodach brytyjskiego czarodzieja. Kiedy byłam młodsza, miałam ok. 6-8 lat , skrycie podkochiwałam się w Harrym :-D

5. Uwielbiam pisać, przede wszystkim opowiadania. Uwielbiam to uczucie gdy wszystko układa się w spójną całość w mojej głowie, a ja mogę to zapisać, a potem pochwalić się tym przed najbliższymi.

6. Mam zamiłowanie do seriali. potrafię oglądać ten sam odcinek setki razy, serialom poświęcam godziny (oczywiście w podliczeniu ogólnym, nie siedzę całymi dniami przed telewizorem). moje ulubione seriale to: Jak poznałem waszą matkę (How I Met Your Mother); Pamiętniki Wampirów (The Vampire Diaries); Hoży Doktorzy (Scrubs); Inna (Awkward).

7. Na koniec może trochę o moich upodobaniach muzycznych. Jak mam napisane w opisie uwielbiam Ac/Dc oraz Taylor Swift. Moja ulubiona piosenka Ac/Dc to: Highway the hell, a Taylor: hmmm... muszę wymienić parę utworów, bo nie jestem w stanie wymienić jednego :-D A więc: We are never ever getting back together; Love Story; Mean; The story of us; Sparks Fly; Our Song; Picture to Burn; You belong with me; Mine;... Trochę tego dużo... Oprócz tego uwielbiam też Madonnę, najbardziej chyba: Like a prayer, Like a Virgin, give me all your love. Lubie też Shakirę, lady Gagę, Flo Ridę oraz wieeeeleeee innych... Ostatnio zainteresowałam się piosenką francuską... Na lekcji, nasza pani od franca zapoznała nas z tego typu muzykę i jedna piosenkarka bardzo przypadła mi do gustu wraz ze swą piosenką... Mianowicie jest Lara Fabian - Je suis malade (po francusku: Ja jestem chora). To chyba wszystko o mnie :-D

Chyba nie czytam aż 15 blogów, więc nominuję:

Pockerowa
Just Me
Patka
Zaczarowana
Vanilla

To na razie tyle, może później jeszcze kogoś dodam, ale to są pierwsze osoby które wpadły mi do głowy. Pozdrawiam!