środa, 27 lutego 2013

Niewidzialna - Sophie Jordan

By uratować życie ukochanego, dragonka Jacinda złamała tabu: zdradziła najpilniej strzeżoną tajemnicę swojego gatunku. Teraz musi powrócić pod ochronę stada, wiedząc, że może już nigdy nie zobaczy Willa. Mało tego, działanie mgły zacierającej wspomnienia mogło sprawić, że Will zapomniał o znamiennej nocy i przyczynie ucieczki Jacindy. Po powrocie do domu Jacinda wszędzie napotyka wrogość i na każdym kroku musi dowodzić swojej lojalności – dla dobra własnego i swojej rodziny. Wśród tych niewielu, którzy z nią rozmawiają, jest następca alfy stada Cassian oraz siostra Tamra, odmieniona przez nagłe zrządzenie losu. Jacinda wie, że powinna zapomnieć o Willu i ułożyć sobie życie bez niego. Zdaje sobie sprawę z tego, że nawet jeśli zdołał ją zapamiętać i dotrzyma obietnicy odnalezienia jej, narazi ich oboje na ogromne niebezpieczeństwo. Jednak czy gdy pojawi się szansa, by podążyć za głosem serca, Jacinda zaryzykuje wszystko dla miłości?

Przyznam szczerze, że o dziwo druga część serii spodobała mi się jeszcze bardziej niż część pierwsza. Wcześniej dosyć mało wiedzieliśmy o skomplikowanym świecie dragonów, zaś w tej części zgłębiamy jego tajemnice. Poznajemy nowe rodzaje dragonów oraz ich zwyczaje i obrzędy. Mamy też sporo z nimi interakcji, a dzięki temu, że książka jest pisana jest pierwszej osobie czasu teraźniejszego daje wrażenie, że uczestniczymy w życiu bohaterki, dużo łatwiej nam się z nią utożsamić. Jacinda znajduje się w bardzo trudnej sytuacji, straciła aprobatę stada, stała się wyrzutkiem. Snuje się smętnie z miejsca na miejsce. Jak to określił Cassian: wygląda jak osoba którą trzeba pilnować, żeby nie popełniła samobójstwa. Niech was jednak to nie zmyli. W książce wcale się nie nudzimy. To co się dzieje w głowie głównej bohaterki jest nie do opisania. Bardzo podobały mi się wszystkie jej przemyślenia i rozważania. Wracając, mimo iż Cassian to o niej powiedział, to właśnie on jest jednym z jej nielicznych sprzymierzeńców. Mimo iż Jacinda nadal usycha z tęsknoty do Willa, nieświadomie zbliża się do Cassiana, w sumie, można powiedzieć, że raczej to on ją  ją przyciąga do siebie, nie przestał się jej narzucać, to się akurat od jedynki nie zmieniło ;-) Bardzo mi się spodobała przemiana Tamry, nie zdradzę o co mi chodzi, nie będę wam psuć niespodzianki. postać którą najchętniej bym zamordowała własnoręcznie jest Corbin - kuzyn Cassiana, dragon onyksowy (czarny kolos, taki sam jak Cassian i ojciec Jacindy). Ten mały, natarczywy, spaczony... Ten irytujący natręt ubzdurał sobie, że jeśli Jacinda nie zwiąże się z Cassianem to będzie j e g o... jego obsesja nasila się do tego stopnia, że stoi on przed domem Jacindy, wyczekując, aż ta z niego wyjdzie. Przypiera ją do ściany (niejednokrotnie!!!) i szepcze jej do ucha swoje urojenia, kończy się na tym, że Jacinda traktuje go namiastką swojego płomiennego oddechu. Mu wcale na niej nie zależy, nie czuje nic do niej, on po prostu pragnie ją m i e ć, w końcu to pierwsza ognioziejka od paru setek lat. No, ale oprócz tego porąbanego gościa, nie mam się do czego przyczepić. Książkę czyta się w błyskawicznym tempie, 1-2 dni i po książeczce, na serio mogłaby być troszkę obszerniejsza, ale taki już jej urok. Przemyślenia głównej bohaterki, akcja i opisy są zdecydowanie na plus. Sophie Jordan nie pozwala się czytelnikowi nudzić, ani przez chwilę, co rusz zrzuca na nas bombę informacji, akcji, albo wyważonego i świetnie opisanego romansu. Całe zgłębianie świata dragonów jest po prostu fantastyczne, nie tylko poznajemy wszystko co związane z dragonami, ale dowiadujemy się też paru brudnych sekretów tego bajkowego świata. Poza tym cała seria wyróżnia się niesamowitą oryginalnością, czegoś takiego jeszcze nie było. Cudowny powiew świeżości, do tego genialnie skomponowany. Tak jak wspominałam przy pierwszej części, opisy przemian Jacindy z ludzkiej w dragońską skórę są po prostu bezcenne. Podsumowując, ,,Niewidzialna" to magiczna książka która urzeka czytelnika każdym, najdrobniejszym nawet szczegółem. Ja osobiście po prostu się w niej zakochałam.

Moja ocena: 10/10 (naprawdę nie mam się do czego przyczepić)


niedziela, 24 lutego 2013

Hobbit - J.R.R. Tolkien

Hobbit to wstęp do Władcy Pierścieni i jedno z największych i najpopularniejszych  dzieł Tolkiena. To powieść o niebezpiecznej wyprawie podjętej przez krasnoludy, które wyruszają wykraść strzeżone przez smoka złoto. Ich nieoczekiwanym partnerem jest hobbit Bilbo Baggins. Bilbo bardzo sobie ceni dobre jedzenie, spokój i wygodę, lecz jego udziałem staje się wielka przygoda...

Po Hobbita sięgnęłam dobre parę lat temu, a ostatnio wróciłam do tej lektury, przeżywając wszystko na nowo. Za pierwszym razem podeszłam do tej pozycji dość sceptycznie gdyż Władca Pierścieni jako książka niezbyt przypadł mi do gustu. Na swoje usprawiedliwienie dodam, że miałam 8-9 lat i naprawdę ciężko mi było przebrnąć przez czarujące ale zarazem niemiłosiernie ciągnące się opisy Tolkiena. Wstyd przyznać, że do tej pory trylogia Tolkiena jest przez mnie nie tknięta mimo iż filmy widziałam miliony razy, są dla mnie jak Star Wars'y dla niektórych ludzi, z resztą te też lubię :-) Mimo to książka, jak zwylke tego typu lektury, miała u mnie sporą przewagę, a mianowicie świat fantasy. Krasnoludy, smoki, elfy to zdecydowanie mój konik. Tak więc zaczęłam czytać. Książka była bardzo ciepła i przyjemna, krok po kroku wkradała się do mojego serca. To właśnie ten podróżniczy, a jednocześnie dziwnie przytulny klimat był dla mnie tak czarujący, częste powtarzanie danych myśli przez Bilba np to jak tęsknił za BagEndem. Przyznam jednak, że nie każdemu się może to spodobać. Niektórzy mogą to określić za nudy, nie da się ukryć, że książka jest pisana w starym, dobrym stylu, przy czym daleko jej do najnowszych paranormalnych romansów, jeśli jednak na upór porównywać to dla mnie są jak niebo i ziemia, ogień i woda. Akcja w książce jest stonowana, wszystko delikatnie i spójnie posuwa się na przód. Miejscami trochę mi to przeszkadzało, ale po przeczytaniu całej książki stwierdziłam, że taki jej urok, tak jest nawet lepiej.Co do bohaterów... Nie zabraknie mojego ulubionego czarodzieja, Gandalfa oraz... Cudownej gromadki krasnoludów! Bifur, Bofur, Bombur, Kili, Fili, Dori, Nori, Ori, Oin, Gloin, Balin, Dwalin i Thorin Dębowa Tarcza. No chyba wszyscy :-D Nasze ,,krasnoludki" to zdecydowanie nie są słodziaki z kolorowych czapkach jakie znamy z Królewny Śnieżki. Są to zajadli, zahartowani wojownicy którzy mimo swojego niskiego wzrostu są nieustraszeni. Nasz mały niedorajda Bilbo często ich podziwia w swoich myślach. Klimat i bohaterowie drugoplanowi są na plus, za to mam parę uwag do naszej postaci pierwszoplanowej. Zwłaszcza na początku książki Bilbo trooooszeczkę   mnie irytował gdyż tym swoim przyzwyczajeniem do wygód raczej kojarzył mi się z kobietą wręcz kurą domową zamiast z wojownikiem. Tutaj można się zniechęcić, jednak im dalej w głąb książki tym bardziej Bilbo odkrywa swoją drugą naturę. Podsumowując mi się książka zdecydowanie podobała. komu ją polecę? Osobom które tak jak ja uwielbiają klimaty fantasy, którym tak bardzo nie zależy na nieustannej akcji. Jest to książka idealna na długie zimowe wieczory z kocem na ramionach i kubkiem herbaty w ręku.


Moja ocena: 8/10


Wśród szczytów gór, w głębinach stu,
w otchłaniach hen, naprzeciw złu,
gdzie mrok i mgła, tam iść nam trza,
by złoty skarb odebrać mu.

poniedziałek, 4 lutego 2013

Ever - Alyson Noel

,,Miłość nie umiera nigdy"

Pewnego koszmarnego dnia szesnastoletnia Ever Bloom traci w wypadku samochodowym najbliższą rodzinę. Od tej chwili staje się medium – słyszy myśli różnych ludzi, widzi ich aurę i dzięki przelotnemu choćby dotykowi może poznać ich przeszłość. Te nadprzyrodzone umiejętności sprawiają, że otoczenie traktuje ją jak dziwadło, więc Ever zamyka się w sobie i odgradza od świata.Wszystko się zmienia, kiedy dziewczyna poznaje Damena Auguste’a. Tylko on potrafi wyciszyć dudniące w jej głowie głosy i wejrzeć w jej duszę. Dzięki niemu Ever wchodzi w świat alchemii i magii, dowiadując się rzeczy, o których zwykły śmiertelnik nie ma pojęcia. Kim jest Damen? Skąd pochodzi? Jakie sekrety skrywa? Na te pytania Ever nie zna odpowiedzi. Wie jedynie, że zakochała się bez pamięci i że jej życie wkrótce zmieni się nie do poznania.

,,Ever" autorstwa Alyson Noel ma oryginalną i interesującą fabułę. Szkoda tylko, że autorka swoim stylem ją popsuła. Mamy tu do czynienia z dziewczyną mocno zranioną, ukrywającą się pod bluzami i workowatymi dżinsami. Swój ,,dar" traktuje jako przekleństwo. Czemu? Raczej ciężko się na czymś skupić jeśli w głowie ma się setki cudzych myśli. Ever radzi sobie z tym dzięki wyżej wspomnianym bluzach. Ma tam ukrytą kieszonkę dzięki której przemyca swojego ipoda. Głośna muzyka pomaga jej odepchnąć od siebie myśli innych nastolatków oraz odciągnąć jej własne. Chociaż z tego co pamiętam w książce nie jest dokładnie powiedziane, że dziewczyna ma depresję, ale tak właśnie jest. Ever mnie zafascynowała, ale tutaj pani Noel niszczy nam ładny zarys. W sumie to naprawdę nie wiem co mi tak nie pasuje, ale faktem jest, że jej styl mnie irytuje. Czasami moje czytanie polegało na tym: ,,No szybciej, ile jeszcze będę czytać tę książkę". Romantyczne sceny, pocałunki... Leżą i kwiczą. Do tego trzeba mieć wyczucie zaś tutaj jedna z nielicznych takowych scen polegała na leżeniu Ever i Damena w jakiejś nadmorskiej jaskini, rozmawiających... Aż tu nagle Damen dostał chcicy i zaczął się dobierać do Ever :-D Yeah, jakie to romantyczne. Całe szczęście nasza Ewunia się w porę opanowała ^^ Ja naprawdę nie wiem skąd ja to pamiętam, ale... ,,Najpierw trzeba rozgrzać piekarnik" czy coś w ten deseń :-D A może ja się po prostu za młodu za dużo Zmierzchu  się naczytałam? ^^ Więc romans jest raczej na minus, chociaż spotkamy się w książce z wieloma popularnymi opisami typu: ,,Jest przystojniejszy niż gwiazda filmowa", ,,Jego uśmiech jest olśniewający" itd... Tak naprawdę dopiero w głębi książki ten romans nabiera koloru... Ale niestety o co chodzi nie powiem, gdyż popsułabym wam jedną z milszych niespodzianek tej książki. Co do przyjaciół Ever... Są oni dość kiepsko nakreśleni. Miles to bodajże gej, wiecznie piszący smsy, któremu brak jaj (w sensie charakteru), a Haven to... hmm... No ja nie wiem jak ją opisać. Nudna postać. na tym polu też się zawiodłam gdyż uwielbiam gdy postacie drugoplanowe są barwne, ciekawe, czasami przyciągają większą uwagę niż główny bohater. Moce nasz głównej bohaterki są raczej na plus. Mimo iż Ever ma różne humorki czym wysyła sprzeczne sygnały biednemu Damenowi (w końcu kobieta zmienną jest ;-)) to jest świetną postacią. A na pewno inna niż wszystkie. teraz może jest już więcej o książek o mediach, ale z tego co pamiętam to Ever była taką pierwszą, albo chociaż jedną z pierwszych.Co jeszcze jest na plus? Z pewnością o k ł a d k a :-) Kurcze, głupio się przyznać, ale książkę kupiłam właśnie ze względu na ładną okładkę. Chociaż książki nie są jedzeniem, to ,,najpierw je się oczami". W końcu to jest ważne, na początku co nam się rzuca w oczy? Właśnie okładka. Ponarzekam raz jeszcze na styl pisania autorki. Mało opisów, w wielu przypadkach jesteśmy skazani na domyślanie jak coś wygląda. Nie wysiliła się pani. Szczerze, mam bardzo sprzeczne uczucia co do tej książki. Ciekawa fabuła, ale zabrakło jej iskry, przyjemnego stylu. 

Co łączy Ever z Damenem? Co znaczy, że jest dziewczyną ,,czerwonego tulipana"? Wpuści kogoś nowego serca, czy zostanie w swej czarnej otchłani? Tego dowiecie się czytając książkę...

Moja ocena: 3/10 (tak, postanowiłam wrócić do oceniania)