poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Wybrana - P.C. Cast + Kristin Cast + fanpage

Tym razem powracamy do Zoey i jej przyjaciół, ale zanim to, chciałabym wam coś powiedzieć. Otóż My Booklist zawitał na facebooku! Serdecznie zapraszam was do polubienia i śledzenia fanpage'a na facebooku, będę tam na bieżąco wrzucać posty dotyczące najnowszych wpisów, czasem jakiś cytat który wpadnie mi w oko, albo parę słów o książce która chodzi mi po głowie, itd, itp... Dobrze, już koniec mojego gadania :-D Łapcie linka: https://pl-pl.facebook.com/MyPrivateBooklist  Aaaaa, i będę taka ciepła i kochająca, że uświadomię was iż bez paru spoilerów się nie obędzie, wiec bądźcie czujni.

Do Domu Nocy zakradły się ciemne moce i żądza krwi, a szkolne przygody dorastającej wampirki Zoey Redbird stają się coraz bardziej tajemnicze. Ci, którzy wydawali się przyjaciółmi, okazuję się wrogami, a zaprzysięgli wrogowie... stają się przyjaciółmi. Odwaga Zoey zostaje wystawiona na większą próbę niż kiedykolwiek przedtem. Przed ią nie lada wyzwanie. Wie, że tylko ona z pomocą przyjaciół może uratować Stevie Rae, która przeistoczyła się w nieumarłą. Wszystko co odkryje, musi być zachowane w tajemnicy przed resztą mieszkańców Domu Nocy, w którym zaufanie stało się towarem deficytowym. 

Na samym początku przyznam, że Wybrana mimo iż nie jest zła sama w sobie, to jest przeze mnie najmniej lubiana z całej serii. Ale zaczynam ze złej strony, przepraszam, zacznijmy od początku. W poprzedniej części Stevie Rae umarła, jednak okazało się, że powstał nowy gatunek wampirów - tzw. nieumarli. Serce mi się krajało widząc Stevie w takim stanie. Z tej przeuroczej, miłej i cudownej dziewczyny z południa zmieniła się... niemalże w zwierze, jej priorytetem było chłeptanie krwi. Jednocześnie miałam ochotę walić głową w ścianę, ale z drugiej strony stwierdziłam, że to posunięcie zafundowało czytelnikowi sporo wrażeń i mimo wszystko na swój sposób było genialne. Bardzo mi zależało, żeby jednak Stevie gdzieś tam w głębi odnalazła siebie, tę kochającą osóbkę która gdy się uśmiecha z tymi swoimi blond loczkami przypomina szczeniaczka. Mamy tutaj także ,,parę" w sumie nawet całkiem sporo, interakcji z Afrodytą w zupełnie nowej odsłonie. Ale w jakiej, to dowiecie się już sami czytając książkę, mi już i tak się gęba nie zamyka ;-) Powiem jeszcze, że ta nowa odsłona zdecydowanie przypadła mi do gustu. Te rzeczy daję na plus, mimo iż na początku ciężko było mi się pogodzić ze stanem Stevie Rae, jednak doceniam to posunięcie autorek. Teraz przejdę do minusów. No, to zapinajcie pasy, bo zamierzam wylać tutaj wszystkie te rzeczy które przyprawiły mnie o zgrzytanie zębami. No więc po pierwsze: 3 facet. Tak proszę państwa to oficjalne. W wielu książkach pojawiał się motyw 2 facetów. Edward, Bella i Jacob. Elena, Stefan i Damon. Laurel, Tamani i Dawid. Nie widzę potrzeby dalszego wymieniania, więc przejdźmy do sedna. Naprawdę ta bomba z 3 facetem niezbyt mi się spodobała. Straciłam sporo szacunku do Zoey (przy późniejszych częściach w prawdzie go odzyskałam, ale mniejsza o to), myślałam sobie co to dziewczyna do jasnej ciasnej wyrabia. Zapewne teraz wyobrażacie sobie mnie z tikiem nad lewym okiem, całe szczęście nie mam tików, uff, ale gdybym miała to na pewno pulsowałaby mi powieka, albo żyła czy coś w ten deseń :-D Dobra, druga sprawa... Panna Neferet - znajduje się na mojej czarnej liście, sami się przekonacie czemu, chociaż przy dalszych recenzjach zapewne i tak się dowiecie, gdyż będzie to jeden z głównych wątków którego nijak nie da się pominąć. No, jednak minusem numer trzy jest... sama Zoey. W tej części bohaterka bardzo mnie rozczarowała. Te wszystkie sekrety, ale z drugiej strony... Mogę jej to wybyczyć, ponieważ miała dość ważny powód. Dajmy więc, że jej minusik jest małą kreską na tle wielkich krech. Na koniec, najważniejszy minus. Coś co zrobiła Zoey. Do tej pory jej tego nie wybaczyłam, chociaż w większości puściłam w niepamięć. Dodam, że ma to ścisły związek z panem numer 3. Wkurzyło mnie to do tego stopnia, że miałam ochotę rzucić książką o ścianę. W pewnym sensie ją rzuciłam, ponieważ przez wiele miesięcy po przeczytaniu tomu 3 nie kupiłam części 4. Miałam prawdziwego focha na serię, jeśli tak to mogę ująć. Jednak całe szczęście po pewnym czasie się przełamałam i zdecydowanie tego nie żałuję gdyż część 4  ma w rękawie takie asy jakich jeszcze nie widzieliśmy przez cała serię. No, chyba zbliżamy się do końca. Mimo iż, trochę ponarzekałam to książka była całkiem przyjemna. Podkreślę jeszcze, że ocena wcale nie będzie taka wcale niska, ponieważ każdą książkę oceniam na trochę inną skalę, czasami wpływa na to mój sentyment, innym razem to, że książka zdecydowanie przoduje w porównaniu do całej serii, składa się na to sporo różnych czynników. No dobrze, a więc komu polecę tę książkę? Przede wszystkim tym którzy już zaczęli podróż za tą seria, fanom wampirów, jest to dość lekka lektura, nie jest zbytnio wymagająca, chociaż miejscami niesie ze sobą niewielkie przekazy. No i oczywiście fanom paranormal romance ;-) Serdecznie pozdrawiam!

Moja ocena: 6,5/10


sobota, 27 kwietnia 2013

Co twój kot próbuje Ci powiedzieć? - Arden Moore =^.^=

Tym razem tak jak za dawnych już czasów postanowiłam zrecenzować poradnik. Poza tym bardzo cieszy mnie mój powrót do blogowania, chociaż nie było to oczywiste zawieszenie ;-) Dobra nowina jest taka, że uzupełniłam wszystkie 6 sprawdzianów (wreszcie!) i postaram się znowu wbić w mój co tygodniowy rytm. No, ale dosyć już o mnie ;-)

,,Kotom bez trudu udaje się to, co nie jest dane człowiekowi: iść przez życie, nie czyniąc hałasu"
Ernest Hemingway

Czemu właśnie ta książka? Sprawa jest prosta. W czerwcu dołączy do mnie prześliczna koteczka której wybrałam imię Aria. Uznałam, że przed jej przybyciem powinnam się trochę podszkolić w kocich sprawach, zwłaszcza, że praktycznie od zawsze byłam zagorzałą psiarą (ach te zmiany są nieprzewidywalne ^^). Tak więc wyruszyłam na poszukiwania odpowiedniego poradnika do empiku. Szuka i szukam... Spis ras nie, bo po co mi to, to nie ciekawe, a tu jest ogromny druk i w większości zdjęcia. Aż w końcu znalazłam ten średniej grubości, ale zapisany maleńkim drukiem poradnik w którym co jakiś czas pojawiały się rysunki (by the way bardzo ładne rysunki ;-D), ale jednak tekst zdecydowanie przeważał. Wiedziałam, ze to książka dla mnie. Książkę mimo iż to poradnik, czyta się naprawdę szybko, po drodze w niebieskich rameczkach czeka na nas wiele ciekawostek. Założę się, że nikt z was nie wiedział, że odkrywca prawa grawitacji, sir Isaac Newton wymyślił też drzwiczki dla kotów, hę? :-D Pani Moore jest bardzo mądrą kobietą, czego ona nie wie na temat kotów? Cała książka jest napisana następująco: Gal Anonim pisze swoje pytanie, a pani Arden na nie odpowiada. Dowiedziałam się naprawdę mnóstwa rzeczy, nic tylko wychwalać. Co ja wam mogę jeszcze powiedzieć? Wiedzieliście, że jeżeli kot ma oczy niebieskie to w nocy świecą mu się na czerwono? Boże, już widzę siebie w nocy jak dostaję zawału na widok czerwonych ogników Arii w moim domu :-D Zaś oczy zielone i parę innych (tak szczegółowo nie pamiętam)  są wtedy złote? Można także sporo wyczytać z ruchów kociego ogona. To wszystko macie szczegółowo rozpisane w tym poradniku. Dobra, wiem, że w pewnym sensie was spoileruję, ale to poradnik więc myślę, że nie powinniście mieć z tym zbyt dużo problemów. Właśnie zauważyłam, że zaczęłam strasznie często zwracać się bezpośrednio do czytelnika, muszę też poważnie się ogarnąć z emotikonkami :-D I znowu :-D Dobra, zboczyłam z tematu. Zaciekawiła mnie też bardzo teoria dopasowywania kształtu głowy kota do jego charakteru, ale o tym już dowiecie się sami :-) To chyba wszystko, recenzja jest krótsza niż zazwyczaj, ponieważ tutaj nie mogę oceniać bohaterów, zbytnio też stylu pisania, oprócz tego, że wszystko jest bardzo przejrzyste i nawet osoba nie znająca się na kotach wszystko zrozumie. Tak więc, ja zdecydowanie polecam to wszystkim początkującym kociarzom, ale także tym zaawansowanym, na pewno nawet oni dowiedzą się czegoś nowego :-) Poradnik spełnia swe zadanie w 100%.


Moja ocena: 10/10 (nic dodać, nic ująć)


Pies myśli: ,,Człowiek daje mi jedzenie, mieszkam w jego domu, mogę spać w jego łóżku - jest moim bogiem!". Kot myśli: ,,Człowiek daje mi jedzenie, mieszka w moim domu, może spać w moim łóżku - jestem jego bogiem!".


poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Poślizg

To mój taki mały apel. Nie, nie zawieszam bloga :-D Chciałam was po prostu przeprosić, że obecnie nie trzymam się wyznaczonego przeze mnie grafiku - jedna recenzja na tydzień. Po prostu po tym jak byłam nieobecna w szkole, mam do uzupełnienia 6 sprawdzianów i jedną kartkówkę, co sprawia, że kompletnie czasu na obecnie czytane przeze mnie książki, a co za tym idzie na najnowsze recenzje. Nie komentuję nawet moich ulubionych blogów za co też bardzo przepraszam. Najprędzej recenzja pojawi się w weekend i myślę, że uda mi się z tym ogarnąć, choćbym musiała pisać ją o północy, wzięłam to sobie za punkt honoru :-D Jeszcze raz was za to przepraszam i pozdrawiam was serdecznie!